sobota, 9 listopada 2013

Dziecko z trichotillomanią



Czy twoje dziecko wyrywa sobie włosy z głowy? Szukasz zapewne informacji, dlaczego coś tak dziwnego dzieje się z twoim dzieckiem. Wyrywanie włosów z głowy to zaburzenie zwane trichotillomanią. Sama już 14 lat zmagam się z przymusem wyrywania włosów i odkryłam kilka bardzo ciekawych, a przede wszystkim działających metod na walkę z trichotillomanią oraz trichofagią (zjadaniem włosów), którymi pragnę się podzielić z innymi osobami szukającymi pomocy. 

Większość przypadków trichotillomanii zaczyna się w okresie dojrzewania lub nieco wcześniej. Moje wyrywanie włosów zaczęło się w wieku około 10 lat, jednak nie pamiętam tego dokładnie - mogło to być nieco wcześniej lub później. Nikt z otoczenia, ani ja sama, nie traktował tego jako chorobę. Moja trichotillomania była dla moich rodziców po prostu dziwnym nawykiem, a nawet powodem do żartów. Nie słyszeli oni nawet słowa "trichotillomania", nie wiedzieli, że wyrywanie włosów jest przymusem, zaburzeniem, chorobą. Dziecko, które wyrywa włosy, nie poradzi sobie samo z tym zaburzeniem. Niekontrolowane, bez "przewodnika", zrobi sobie jeszcze większą krzywdę.

Objawy trichotillomanii u dzieci

Objawy trichotillomanii u dzieci są takie same, jak u dorosłych. Dziecko nieświadomie wyrywa włosy z głowy lub innych części ciała. Może być to połączone ze zjadaniem włosów lub cebulek włosowych - to zaburzenie ma nazwę trichofagia. Moja trichotillomania na początku występowała bez trichofagii. Jako dziecko często zdrapywałam skórę na głowie do krwi. Tworzyły się strupki, które regularnie kilka razy dziennie rozdrapywałam, pogłębiałam i poszerzałam. Krew na palcach nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Nie uważałam również, że strupki na głowie są powodem do zmartwienia. Nie byłam świadoma krzywdy, jaką sobie robiłam. Dziecko, które wyrywa włosy, potrzebuje realnej pomocy ze strony rodziców lub kogoś dorosłego. Kogoś, kto jest świadomy, na czym polega to zaburzenie.

 

Co mogą zrobić rodzice dzieci z trichotillomanią? 

 

Przede wszystkim zauważyć problem i powiedzieć na głos: „To jest problem. Moje dziecko wyrywa włosy, kompulsywnie. Moje dziecko ma trichotillomanię.” Moja mama zauważyła że wyrywam włosy jako 10-latka, jednak nie traktowała tego jako coś, nad czym należy się zastanawiać. Zwykłe „Przestań wyrywać włosy!” jej zdaniem wystarczało. Mama nie zdawała sobie sprawy, że ja nad wyrywaniem włosów w ogóle nie miałam kontroli, ba, nawet nie wiedziałam, że je wyrywam. Powiedzenie, żebym przestała je wyrywać, skutkowało na pół minuty. My, osoby z trich, wiemy, że nasze ręce mają własną, odrębną świadomość i zapanować nad nimi to rzecz niemożliwa. Aby zrozumieć istotę trichotillomanii odsyłam do pierwszego wpisu, który zawiera cenne informacje na temat tej choroby i jak sobie z nią radzić.

Jakie rady mam dla rodziców trichotillomanów i -manek? 


Po pierwsze, jeśli zauważyłeś, że dziecko rwie włosy z głowy, zaakceptuj fakt, że jest to choroba o skomplikowanej nazwie, z którą twoje dziecko będzie się borykać do końca życia. Po drugie, przestań kupować dziecku słodycze, ponieważ cukier jest jedną z głównych przyczyn ataków wyrywania. Po trzecie, zadbaj o aktywność fizyczną dziecka i jak najmniej czasu przed telewizorem. Po czwarte, zapoznaj dziecko z metodą budzikową opisaną w pierwszym wpisie. Warto też kupić delikatny szampon, gdyż prawdopodobnie skóra głowy takiego dziecka jest cała w strupkach, tak, jak kiedyś moja głowa.Czytanie mojego bloga i zaakceptowanie jego treści już jest dużym krokiem w walce z przymusem wyrywania włosów. Dzielę się tylko tymi radami, które są skuteczne. Walka z trichotillomanią odbywa się na wielu polach i jest bardzo długa.

Ćwiczenia fizyczne w kontekście trichotillomanii


W poprzednim poście umieściłam wiele ciekawych i przydatnych informacji, o których chciałam, żeby każdy, kto boryka się z trichotillomanią widział. Sama nie znalazłam tych informacji na stronach internetowych, więc dlatego tak bardzo zależy mi, żeby trichotillomani i -manki się o nich dowiedziały, gdyż są one niezwykle przydatne. Dziś napiszę o roli ćwiczeń w moim życiu w kontekście trichotillomanii.

Dlaczego ćwiczenia są jednym z czynników zapobiegających wyrywaniu włosów?

 

To proste. Często wyrywamy, ponieważ mamy nadmiar energii, którą nasze ciało pragnie wydalić w postaci ruchów mięśniowych. Wszyscy, którzy mają przymus wyrywania włosów wiedzą, że najwięcej wyrywamy, gdy jesteśmy bierni i relaksujemy się - czytamy książkę, oglądamy film, itp. Natomiast gdy jesteśmy czynni fizycznie i twórczy prawie nigdy nie wyrywamy włosów. Dzieje się to głównie z powodu nieprawidłowego funkcjonowania naszego mózgu (ale nie martw się! Wszyscy mamy źle w głowach, przeżyjemy!), ale też z powodu nadmiaru energii, które ciało zużywa poprzez ruchy mięśni naszych rąk i palców. Poza tym, nie ćwicząc jesteśmy bardziej nerwowi, a stres jest również jednym z czynników potęgujących wyrywanie włosów. Zauważyłam, że ćwiczenia fizyczne pomagają mi się rozluźnić, wprawiają z dobry nastrój, pomagają lepiej spać... a kiedy lepiej się uczuję, to mniej wyrywam. Okres w moim życiu, kiedy zdrowo się odżywiałam i dużo biegałam, był okresem praktycznie bez wyrywania.

Najlepsze rezultaty dają ćwiczenia na świeżym powietrzu. Co najmniej jedna godzina dziennie lekkich ćwiczeń na świeżym powietrzu, bez względu na pogodę, bardzo poprawia ogólny nastrój i pomaga pozbyć się stresu. Kontakt z naturą sprawia, że jesteśmy bardziej rozluźnieni i polepsza się nasze samopoczucie. Promienie słoneczne pomagają w wytwarzaniu witaminy D, a także poprawiają ogólny nastrój. Zauważyłam, że w lecie, kiedy najbardziej jestem wystawiona na działanie słońca i zażywam najwięcej ruchu, przymus wyrywania włosów maleje.

Wyrywanie włosów nie zostanie całkowicie powstrzymane JEDYNIE przez ćwiczenia, jednak ćwiczenia są jednym z ważnych czynników wpływających na prewencję wyrywania włosów. Muszą być one połączone z odpowiednią, niskocukrową dietą. Co jakiś czas będziesz mieć ataki - jest to nieuniknione. Jeśli tylko zorientujesz się, że to atak, sięgnij po pęsetę - uratuje ona włosy z głowy, kiedy wyrywasz je z innych części ciała. Staraj się ćwiczyć tak często, jak tylko to możliwe, a zauważysz zmiany w swoim nastroju i w liczbie włosów na posadzce.

Wyrywanie włosów, czyli trichotillomania



Trichotillomania - czym jest? Jak z nią walczyć? 

 

Trichotillomania, czyli wyrywanie włosów, czasem połączone z ich zjadaniem, lub ze zjadaniem cebulek, jest kwalifikowana do grupy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Mam wrażenie, że w Polsce o trichotillomanii w ogóle się nie mówi - tak, jakby ten problem nikogo nie dotyczył. A dotyczy on wielu osób, bo aż 2% społeczeństwa, czyli co 50 osobę. Martwi mnie, że wciąż tak niewiele wiadomo na temat tej choroby. Martwi mnie też, że ludzie borykający się z kompulsywnym wyrywaniem włosów czują się zawstydzeni, dziwni, nienormalni. Wszystkim zdarza się chorować. Trichotillomania nie jest czymś, co sobie wybraliśmy. Jest ona prawdopodobnie uwarunkowana genetycznie i ZAWSZE będzie ci towarzyszyć - do końca życia.

Trichotillomania jest opisywana jako anomalne zachowanie pojawiające się przy depresji, frustracji, emocjonalnych wydarzeniach, lub nudzie. Nie bez przyczyny powstało powiedzenie "Rwać sobie włosy z głowy". Może ono świadczyć o tym, że trichotillomania nie jest tak nieznanym zaburzeniem, jakim się wydaje. W końcu przecież przyczyniła się do powstania bardzo znanego powiedzenia, nie tylko w języku polskim. Angielskie "I could pull my hair out" znaczy niemalże to samo co polski idiom. Co ciekawe, nawet w Biblii znaleźć można wzmiankę na temat wyrywania włosów. Księga Ezra, 9:3, mówi, cytat: "a kiedy o tym usłyszałem, podarłem swoją odzież i swój płaszcz, i wyrywałem włosy z głowy i brody." Nie jest to jedyne odwołanie w literaturze na przestrzeni wieków do wyrywania włosów. Dlaczego o tym wspominam? Osoby walczące z przymusem wyrywania włosów często myślą, że są jedynymi dziwacznymi osobami na świecie. Tymczasem, kompulsywne wyrywanie włosów dotyczy wielu ludzi. Nie mówią oni jednak otwarcie o swoim problemie.

Trichotillomania jest kwalifikowana do grupy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, jednak każdy, kto się z nią zmaga, wie, jak niewiele ma ona wspólnego z opisem zachowań obsesyjno-kompulsyjnych, a także z innymi zaburzeniami kwalifikowanymi jako obsesyjno-kompulsyjne. Jednakże, trichotillomania i inne zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne mają wspólną cechę, mianowicie zachowanie polegające na wyrywaniu włosów może sprawiać przyjemność - chociażby tylko na krótką chwilę. Trichotillomania została umieszczona w tej grupie, ponieważ nikt tak na prawdę nie był pewny, w jakiej kategorii powinna zostać umieszczona. Prawdę mówiąc, przymus wyrywania włosów ma podobne elementy do zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, BDD oraz sydromu Tourette'a. Ze względu na wspólne z tymi zaburzeniami cechy, niektórzy postanowili zaliczać trichotillomanię do zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Najważniejsze dla nas jest to, aby zrozumieć, że nie jesteśmy sami, jest nas wielu. To, że mamy trichotillomanię, nie jest naszą winą. Istnieje pomoc i conajmniej kilka metod, które pozwolą ograniczyć i uśpić trichotillomanię, która jednak będzie towarzyszyć nam do końca życia.

Diagnostyka trichotillomanii


Istnieją oficjalne kryteria diagnostyki według DSM-IV, zatwierdzone przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Według tych kryteriów trichotillomania charakteryzuje się:
  • nawracające wyrywanie własnych włosów, którego skutkiem jest widoczna utrata włosów;
  • uczucie napięcia na chwilę przed wyrywaniem włosów lub w chwili usiłowania wyrwania ich;
  • uczucie przyjemności, ulgi, lub satysfakcji podczas wyrywania włosów;
  • inne zaburzenia nie wyjaśniają ani nie pozwalają lepiej zrozumieć wyrywania włosów;
  • wyrywanie włosów jest powodem znacznego zmartwienia lub rozpaczy i osłabienia zdolności funkcjonowania w ważnej sferze życia.
Chociaż kryteria diagnostyki DSM-IV mówią, że wyrywaniu włosów towarzyszy napięcie, a po skończeniu wyrywania czuje się ulgę, przyjemność, lub satysfakcję, to niektóre badania zaprzeczają całkowicie tym stwierdzeniom. Ja również nie doświadczam przyjemności, ani ulgi, a wyrywanie nie jest poprzedzone nagłym uczuciem napięcia. Nie jestem również zmartwiona ani zrozpaczona moją chorobą, gdyż dawno ją zaakceptowałam - nie mam innego wybory, gdyż to choroba na całe życie. Trichotillomania nie osłabia również mojej zdolności do funkcjonowania w żadnej sferze życia. Jedynie niewielki procent osób dotkniętych trichotillomanią doświadcza odczuć wymienionych w tych kryteriach.

Te kryteria są zbyt ograniczone i nie do końca opisują cechy charakterystyczne trichotillomanii. Trichotillomania jest tak niezbadana, że nawet naukowcy z Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego nie potrafią dokładnie opisać tego zaburzenia. Trichotillomania powinna być po prostu opisana jako powtarzające się, długotrwałe wyrywanie włosów. Mam nadzieję, że naukowcy zechcą poświęcić więcej czasu fascynującemu tematowi trichotillomanii.

Skutki wyrywania włosów i ich zjadania


Bardzo często zdarza się, że skutki wyrywania lub zjadania włosów są widoczne. Wyrywanie włosów może skutkować łagodnymi dolegliwościami, takimi jak np. zgrubienie opuszków palców, nawracające dolegliwości szyi, pleców, łokci, ścięgien, lub ramion, co spowodowane jest zginaniem i skręcaniem nadgarstków podczas wyrywania włosów. Oczy lub powieki mogą być podrażnione lub nawet zainfekowane z powodu wyrywania brwi i rzęs. U trichofagów szczególnie mogą pojawić się problemy z uzębieniem spowodowane obgryzaniem cebulek włosowych lub gryzieniem włosów. W zębach mogą wytworzyć się "dołki" spowodowane częstym przeciąganiem włosów pomiędzy nimi. Poza objawami medycznymi i bólem istnieje też skutek łysienia. Jeden z moich własnych przednich zębów jest krótszy, ponieważ regularnie przez kilkanaście lat odgryzałam nim cebulki włosów.

Psychiczne skutki trichotillomanii są niejednokrotnie gorsze niż te fizyczne. Osoby z trichotillomanią czują, że nie mają nadziei. Nie mają kontroli nad własnymi rękami ani mózgiem. Są sfrustrowane, rozczarowane samymi sobą, mają poczucie winy. Wstydzą się swojego zachowania i wyglądu. Uczucie samotności i izolacji jest również częste. Ciężar sekretu, jakim jest trichotillomania, bardzo ich przytłacza. Badzo wiele osób z trichotillomanią sądzi, że ich zaburzenie jest jedyne i unikalne, że nie ma innych osób takich, jak oni. I ja przez bardzo wiele lat tak sądziłam. Środowisko, przyjaciele, wrogowie, lub nawet rodzina często wyśmiewają ten problem, co sama doświadczyłam, jednak nie przejęłam się tym bardzo. Pewne badanie udowodniło, że aż około 1/6 osób cierpiących z powodu trichotillomanii może szukać ucieczki w nadużywaniu alkoholu lub nawet narkotyków. Wiele osób nie chce w ogóle wychodzić z domu. Siedzą w ukryciu i trzymają swoją chorobę w tajemnicy.

Moja trichotillomania


Moja trichotillomania objawiła się gdy miałam około 10 lat, choć nie pamiętam tego dokładnie, ponieważ często, szczególnie jako dziecko, w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wyrywam włosy. Siedziałam przed telewizorem i po prostu oglądałam film. Dopiero kępy włosów walających się po podłodze uświadamiały mi, że przez cały ten czas wyrywałam je. Gdyby kępy jakimś magicznym sposobem znikały, nigdy nie zdałabym sobie sprawy z problemu. Nie mam żadnych innych natręctw, nerwicy, lub innych problemów ze zdrowiem psychicznym.

Nigdy nie wyrywam publicznie. Robię to tylko w domu. Nie wiem czemu. Nie mam nad tym kontroli. To tak, jakbym w czasie wyrywania nie miała dostępu do tej części mózgu, która odpowiada za moje wyrywanie. Tak, jakby moje ręce żyły swoim własnym życiem i miały swoją własną świadomość. Zaczęłam pisać blog o wyrywaniu włosów, ponieważ wciąż znajduję niewiele użytecznych informacji na ten temat na polskich stronach internetowych. Cenna informacja na temat wpływu cukru na zaostrzenie trichotillomanii jest praktycznie nie do odnalezienia na polskich stronach internetowych, a i te po angielsku są trudne do znalezienia. Pragnę dać mój własny wkład w polepszenie jakości życia osób takich, jak ja. Chociaż dalej codziennie zmagam się z własnymi palcami, to obecna sytuacja jest o wiele lepsza niż zanim nauczyłam się odpowiednich metod i diety.

 

 Proces wyrywania 

 

Miejsce to najczęściej łóżko lub fotel, miejsce, w którym można się zrelaksować. Najczęściej wyrywam podczas biernego funkcjonowania - czytania, oglądania filmów... Najpierw chcę się tylko podrapać, bo skóra głowy swędzi. Wybieram więc paznokciami płatek skóry, drapię, aby po krótkiej chwili stracić świadomość w rękach. Mój mózg jest zajęty książką lub filmem, a ręce robią to co chcą - zaczynają wyrywać. Sprawdzają struktury włosów. Jedne są pofalowane. Inne mają przyjemne cebulki. Inne miejsca swędzą - tam najczęściej wyrywam. Miejsca, gdzie wyrwałam włosa, są poirytowane, swędzą jeszcze bardziej, więc ręka sama tam wędruje i wyrywa włosy z tego samego miejsca. Jeszcze nie mam łysych placków. Miejsce przy zakolu z jednej strony jest trochę przerzedzone, ale nie łyse.

 

Ataki

 

Nie wyrywam codziennie. Miewam ataki. Szczególnie wtedy, gdy nie odżywiam się zdrowo. Spożycie cukru ma ogromny wpływ na moje ataki - o tym napiszę więcej następnym razem.

 

Pęseta

 

Pęseta ratuje moje włosy na głowie. Gdy jestem świadoma, że wyrywam i nie mogę nijak powstrzymać moich rąk przed wyrywaniem, biorę pęsetę i wyrywam włosy z nóg i innych części ciała. To nie usuwa problemu, ale ocala moje włosy na głowie. Polecam.

 

Cukier a trichotillomania

 

To bardzo ważna część tego wpisu. Ostatnio przez bardzo długi czas nie wyrywałam włosów. Aż do pewnego dnia, kiedy dostałam tabliczkę czekolady. Zjadłam pół na raz. Od razu rozbolała mnie głowa i zaczęłam wyrywać jak najęta - nic nie mogło mnie powstrzymać. Trichotillomania zaatakowała mnie w najgorszym jej wydaniu. Na moment odzyskiwałam świadomość w rękach, by po minucie znów oddać się szaleństwu wyrywania. Byłam pewna że ból głowy pojawił się od zbyt dużej dawki cukru. Czyżby cukier powodował też ataki trich? Tak, moi drodzy, cukier to wróg świadomych rąk.

Pewni naukowcy przeprowadzili badania na myszach z genetycznymi predyspozycjami do drapania i skubania futra. Zaobserwowano, że zwiększona dawka cukru w diecie powodowała zwiększone drapanie i skubanie futra u myszy. Również u osób z trichotillomanią działa podobny mechanizm.

Nie zapominajmy również, że choroba ta ma związek z mózgiem, z utratą kontroli nad jakąś jego częścią, więc prawidłowe fukcjonowanie mózgu również może poprawić stan naszej świadomości nad rękami. Szczególnie ważne są aminokwasy, które z pożywieniu znajdziemy tam, gdzie jest białko - w mięsie, rybach, jajach itp.

Uświadomienie sobie jak wielką rolę pełni cukier w mojej chorobie było wielkim, ogromnym, gigantycznym krokiem. Przez 14 lat próbowałam różnych metod walki z trich, ale tylko jedna (oprócz eliminacji cukru z diety) była efektywna. Mianowicie metoda budzikowa.

 

Budzik kontra ręce, czyli jak nie wyrywać włosów

 

Kiedy wiesz, że masz atak, nastaw budzić lub alarm na co dwie minuty. W ten sposób co dwie minuty twoja świadomość wraca na moment. Przypominasz sobie, że masz nie wyrywać. Twój umysł jest bardziej obecny. A twoje ręce zajmują się wyłanczaniem alarmu i nastawianiem go na za dwie minuty. Ta metoda była niezwyle efektywna. Przez kilka godzin wyrwałam może 2 włosy - a to wielki sukces podczas ataków. Jedyny minus to poirytowanie, w jakie wprawiało mnie włączanie i wyłączanie budzika oraz jego frustrujący dźwięk. Niemniej jednak, metoda była niezwykle efektywna.

Te dwie metody - wyeliminowanie cukru i metoda budzikowa są niezwykle ważne w prewencji i powstrzymywaniu trichotilomanii. W wątku o trichofagii, czyli zjadaniu włosów, napiszę o jeszcze jednej metodzie, odpowiedniej szczególnie dla trichofagów. Bardzo chciałam podzielić się z innymi swoją historią bo wiem, że wiele osób (co pięćdziesiąta!!) cierpi i czuje się całkowicie bezradna. Ja sama próbowałam setek innych rzeczy, które kompletnie nie pomagały. Te dwie metody nie zostały bardzo opisane z internecie, a powinno się o nich mówić, bo są realnym rozwiązaniem, które na prawdę pomaga. To są moje sposoby leczenia trichotillomanii. Ważnym jest, aby pamiętać, że trichotillomania będzie mi towarzyszyć do końca życia.

Podczas czytania własnego bloga o wyrywaniu włosów. Trichotillomania znów wygrała