Wczoraj pisałam o nowej taktyce, którą będę próbować uskuteczniać przez kolejne 4 miesiące, aby zastąpić nawyk dotykania włosów innym, nieszkodliwym nawykiem. Moim nowym nawykiem miały być zaciskanie pięści i napinanie mięśni ramienia. Jest to bardzo frustrujące.
Postanowiłam nieco zmodyfikować mój nowy nawyk. Kładę rękę na półkę na klawiaturę na biurku i przyciskam palce do spodu blatu biurka. Czasem też zaciskam pięść na solniczce z zatyczką, wtedy paznokcie nie wbijają mi się w skórę. Mogę się też bawić solniczką.
Generalnie zastpępowanie straego nawyku nowym jest szalenie frustrujące. Bardzo chcę podrapać się po głowie, ale wiem, że nie powinnam. Chcęć bawienia się włosami jest bardzo silna. Świadomość, że zamiast tego, mogę jedynie bawić się solniczką, jest bardzo frustrująca. Moje ręce otrzymują bodźce, ale skalp już nie.
Cóż, trudno. Muszę się trochę podenerowować, żeby zobaczyć wyniki. Póki co strategia działa Nie pamiętam, żebym wyrwała dziś jakieś włosy. Jestem jednak bardzo spięta.
wtorek, 29 grudnia 2015
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Nowa taktyka - nowy nawyk
Wciąż borykam się z trichotillomanią. Tak, jest lepiej niż
kiedyś, ale chciałabym w ogóle nie wyrywać włosów, przez resztę mojego życia. Wiem,
że istnieją osoby, które przestały wyrywać, więc jest to możliwe do osiągnięcia.
Ja chcę również, aby moja trichotillomania została wyeliminowana z mojego życia
raz na zawsze. Wyrywanie włosów na dłuższą metę pozostawia nieodwracalne
skutki, dlatego im wcześniej to zwalczę, tym lepiej.
Nowa strategia to zastąpienie niechcianego nawyku nowym
nawykiem. Jest kilka kroków do osiągnięcia sukcesu:
1) poznanie swojej choroby poprzez obserwację jakie czynniki
wywołują wyrywanie. Więcej na ten temat pisałam wcześniej tutaj: http://trichotillomaniak.blogspot.com/2013/12/pomoz-sobie-program-samodzielnego.html
2) Koncentrowanie się w momencie wyrywania włosów. Należy
zauważyć, że wyrywasz włosy (wiele osób ma z tym właśnie największy problem,
dlatego ważna jest obserwacja siebie w punkcie 1) i zastąpić to innym nawykiem.
Nowy nawyk powinien być różny i niekompatybilny z nawykiem wyrywania włosów. W
moim przypadku nowym nawykiem będzie zaciskanie pięści, zgięcie ręki w łokciu
na kąt prosty i przyciśnięcie ramiona wzdłuż ciała. Ten nawyk zastąpi nawyk
wyrywania włosów.
3) Kiedykolwiek i gdziekolwiek poczuję chęć wyrywania
włosów, muszę oddychać przeponą przez minutę, aby się rozluźnić, a także zastosować
nowy nawyk (zaciskanie pięści, zgięcie łokcia, przyciskanie ramiona do ciała)
również przez minutę.
Oczywistym jest, że zastąpienie wyrabianego przez lata
nawyku wyrywania włosów nie będzie szybkie. Dam sobie czas czterech miesięcy.
Prawdopodobnie będę musiała zmodyfikować tę strategię w trakcie jej trwania,
aby przyniosła lepsze rezultaty. Rezultaty będę umieszczać na blogu. Dziś był
mój pierwszy dzień i nie wyrwałam ani jednego włosa.
środa, 8 lipca 2015
Super Pielęgnacja włosów
Cześć Kochani Trichotillomaniacy
Dzisiejszy post będzie o tym, jak sprawiłam, że urosło mi na
głowie mnóstwo nowych włosków.
Włosy u osób dotkniętych trichotillomanią są często
przerzedzone. Mogą wystąpić nawet łyse placki na głowie. Niestety nie ma
gwarancji, że w miejscu wyrwanych włosów odrosną nam nowe - co przyczyni się do
łysienia!
Około pół roku temu zaczęłam znów wyrywać więcej włosów. Poza
tym, bardzo wiele wypadło samych (z powodu choroby). Włosy wypadały garściami.
Straciłam chyba połowę z nich.
Na ratunek przyszło kilka produktów:
ﻬ
wcierki do skóry głowy
ﻬ
suplementy diety
ﻬ
maska/odżywka do skóry głowy
ﻬ
herbata z pokrzywy
Po kilku miesiącach stosowania tych produktów na mojej
głowie pojawił się istny wysyp nowych włosów. Kiedy urosną, moje włosy znów
będą gęste. Zauważyłam też, że poprzez zwiększenie uwagi na pielęgnacje włosów
i dbałość o ich dobry stan, częstotliwość wyrwania ich znacznie zmalała. Szkoda,
że nie prowadziłam statystyk, ale obrazowo mogę powiedzieć, że pół roku temu
byłam w stanie wyrywać włosy przez 2 godziny codziennie, a teraz jest to może
20 minut tygodniowo. Dla mnie to bardzo zadowalający wynik. Dlaczego miałabym
wyrywać włosy, skoro codziennie wkładam wiele wysiłku w to, żeby je odbudować?
Omówię teraz poszczególne produkty, których używałam.
Wcierki
1. Wcierka Seboradin Forte
Zużyłam 3 opakowania po 14 ampułek, co ograniczyło wypadanie
moich włosów. Pojawiły się też nowe włosy.
2. Wcierka Radical
Zużyłam 4 opakowania po 15 ampułek. Użyłam jej jako
pierwszej przez miesiąc, ale nie dała rezultatu - włosy wciąż wypadały. Później
używałam czasem pomiędzy wcierkami Seboradin, czasem w tym samym dniu co
Seboradin... Następnie przez około 2 tygodnie stosowałam ją samą. Włosów w tym
momencie wypadało coraz mniej.
3. Wcierka z maści końskiej formy Herbamedicus.
Maść rozgrzewającą wcierałam w skórę głowy na noc przed
myciem włosów (czyli co dwa dni) i dodatkowo na godzinę lub 2 przed myciem
włosów następnego dnia. Wcierkę tę stosowałam przez 3 tygodnie. W tym czasie
wypadanie włosów zmniejszyło się do 20 dziennie. Zauważyłam wysyp całej masy
nowych włosów. Maść końska podobno przyspiesza też przyrost włosów, ja jednak
nie zauważyłam tego działania.
4. Wcierka z wody pokrzywowej firmy Barwa.
Stosowałam ją przez kilka dni w ostatnim tygodniu wcierania
maści końskiej, w dni, po myciu włosów i czasem kilka razy w ciągu dnia, a
później również kilka razy dziennie po skończeniu kuracji maścią końską. Lubię
uczucie alkoholu na swojej skórze, a ta wcierka ma go sporo. Przez tydzień nie
mogłam zauważyć żadnej korzyści, ale z pewnością nie było skutków ubocznych. Włosy
wciąż rosły i nie wypadały.
5. Wcierka formy Jantar z wyciągiem z bursztynu i witaminami
Zaczęłam ją stosować dwa dni temu i planuję stosować ją
codziennie przez najbliższe 3 tygodnie.
|
Radical
|
1 miesiąc
|
Włosy
wciąż wypadają. Brak poprawy.
|
|
Seboradin
|
1 miesiąc
|
Poprawa,
lecz włosy wciąż wypadają.
|
|
Radical
|
1 tydzień
|
Poprawa,
lecz włosy wciąż wypadają.
|
|
Seboradin
+ okazjonalnie Radical
|
1 miesiąc
|
Znaczna
poprawa, włosy wciąż wypadają, ale już nie martwię się, że wyłysieję
|
|
Radical
|
1 tydzień
|
Zużywam
ampułki które mi zostały
|
|
Maść
końska
|
3
tygodnie
|
Wspaniałe
efekty, ograniczenie wypadania do około 20 włosów dziennie
|
|
Woda
pokrzywowa
|
1 tydzień
|
Efekty
się utrzymują się
|
Suplementy diety
1. Suplement z bambusem
Kupiłam go bo był stosunkowo tani. Zużyłam całe opakowanie.
Początkowo nie widziałam żadnych efektów. Zaczęłam go brać wraz z rozpoczęciem
kuracji Seboradinem.
2. Skrzyp polny + ekstrakt z pokrzywy + biotyna + cynk
Również stosunkowo tani. Zużyłam całe opakowanie. Zaczęłam
go brać zaraz po zakończeniu kuracji poprzednim suplementem.
Maska
1. Maska Wax
Skusiłam się zachęcona pozytywnymi opiniami. Na pewno nie
zaszkodziła, jednak nie jestem pewna czy pomogła moim włosom. Jest bardzo
droga. Dobrze nawilża skórę głowy.
Herbata z pokrzywy
Piję jej kilka kubków dziennie od marca lub kwietnia... Podobno
powoduje wysyp nowych włosków.
Podsumowanie:
Przyznaję, że zahamować wypadanie włosów udało mi się
poprzez uregulowanie mojej choroby, a nie wcierki czy suplementy. Powodem
masowego wypadania moich włosów nie była trichotillomania, lecz choroba. Jednak
z całą pewnością mogę polecić wszystkie wyżej wymienione metody do odbudowy gęstości
włosów - czyli do tego, aby pojawiły się nowe włoski. Wszystkie metody
stosowałam równolegle, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, co jest
najbardziej skuteczne.
Wiem też na pewno, że taka ciągła dbałość o włosy odciąga
mnie od wyrywania ich. Po co miałabym je wyrywać i ciągnąć, skoro tak bardzo
codziennie staram się je odżywić?
niedziela, 22 lutego 2015
Naprawianie szkód
Nie wyrywałam włosów przez kilka miesięcy, do czasu, kiedy
nadszedł większy stres. Więcej czasu spędzam teraz w domu, co również działa
jak wabik na trichotillomanię. Niedługo wracam do normalnego, szybkiego życia,
które jest zbawieniem w panowaniu nad wyrywaniem włosów. Jednak muszę się
przyznać - przez te dwa tygodnie powróciły stare nawyki. Wyrywanie włosów znacznie się nasiliło.
Konsekwencją tego jest:
- łysy placek z boku głowy
- cebulki osłabione przez ciągnięcie i skrobanie skalpu (więcej wypadających włosów)
- skalp również jest podrażniony
- włosy na końcach są zniszczone, gdyż ciągnąc je od cebulki aż po same końce naciągam je. Nie muszę dodawać, jak bardzo to je niszczy.
Pora jednak na naprawienie szkód.
Obcięcie końcówek
Na pierwszy ogień poszły zniszczone końcówki. Nie ma żadnych
działających metod na uratowanie już zniszczonych końcówek. Trzeba je obciąć
bez sentymentów. Zrobione! :D
Olejowanie włosów
Przed każdym myciem nakładam na włosy olej. Używam
najzwyklejszego oleju słonecznikowego. Nakładam go od połowy długości włosów. Olej
nie może dotykać skalpu ani cebulek, gdyż to znacznie osłabia moje włosy. Po kilku
godzinach zmywam olej odżywką, a włosy wyglądają naprawdę fantastycznie. Mają
więcej objętości, są zdrowsze, bardziej lśniące i mniej się puszą. Jest to
bardzo dobra metoda zapobiegania rozdwojonym końcówkom oraz innym zniszczeniom.
Wcierka z kozieradki
Podrażniony skalp i osłabione cebulki zregenerowałam za
pomocą wywaru z kozieradki. Pół łyżeczki sproszkowanej kozieradki zalewam dwoma
łyżkami wrzątku. Nie należy nakładać wrzącego roztworu na skalp, aby się nie
poparzyć. Ja nakładam ten roztwór na skalp (nie na włosy) na całą noc. Myjąc
włosy rano nie zauważam żadnego wypadania. Po kilku takich zabiegach cebulki
włosów są wzmocnione. Włosy przestają wypadać.
Herbata z pokrzywy
Łysy placek z boku głowy jest ostatnim punktem do
naprawienia, jednak to potrwa trochę dłużej. Włosy muszą odrosnąć. Aby im w tym
pomóc, piję herbatę z pokrzywy dwa-trzy razy dziennie. Zazwyczaj stosowałam
również ampułki na porost włosów Radical. Znacznie przyspieszają porost włosów
i powodują wyrost nowych włosów, jednak są bardzo drogie (około 60 zł za 15
ampułek). W tej chwili ograniczę się tylko do picia wywaru z pokrzywy oraz
wcierania roztworu z kozieradki w skalp.
Te cztery metody naprawiają szkody, jakie wyrządzam im sama.
Trichotillomania jest ciężka do totalnego zwalczenia. Cóż, tym razem poniosłam
porażkę, jednak szkody są naprawiane, a niedługo tryb życia nabierze tępa i
opanowanie trichotillomanii będzie o wiele łatwiejsze.
wtorek, 23 września 2014
Aktywna walka z trichotillomanią, dzień trzeci
Dzisiejszy wpis jest kontynuacją poprzednich, dotyczących
mojej osobistej strategii walki z trichotillomanią. Nowa strategia polega na
zwiększeniu samokontroli oraz świadomości, że właśnie wyrywam. Wyrywanie włosów
było przez długi czas - i czasem wciąż jest - w ogóle dla mnie niezauważalne. Była
o tym mowa w poprzednich postach gdzieś na tym blogu.
Tylko dwie rzeczy, o których muszę pamiętać
Nowa taktyka koncentruje się na tylko dwóch celach, o których muszę pamiętać. Moim pierwszym celem
jest jak najszybsze zauważanie, że wyrywam włosy. Jednak czasem zdarza się, że
nawet zdając sobie sprawę, że w danym momencie wyrywam włosy, nic sobie z tego
nie robię i kontynuuję ciągnięcie, ponieważ nie mam wystarczająco silnej woli,
a wyrywanie włosów daje mi uczucie relaksu i bezpieczeństwa. Drugim celem
jest natychmiastowe przerwanie dotykania włosów tak szybko, jak tylko zauważę
tego typu zachowania. Jak najszybsze odzyskanie kontroli - korekta zachowania - jest bardzo ważne.
Jak mi idzie?
Taktykę tę zaczęłam stosować 3 dni temu. Pierwszy dzień
został opisany w poprzednim poście. Dzień wczorajszy był zaskakujący. W
porównaniu do moich zachowań w przeszłości, wczoraj stosunkowo szybko
zauważałam, kiedy moje ręce bawiły się włosami (cel pierwszy), a przerwanie tego
i odzyskanie kontroli nad rękami było natychmiastowe i bardzo łatwe. Być może
spowodowane jest to moim strachem przed całkowitym wyłysieniem, gdyż moje włosy
są teraz bardzo rzadkie i słabe. Drugim powodem, dla którego poszło mi tak
dobrze, jest ograniczenie stresu w moim życiu - co staram się utrzymywać
zawsze.
Nadzieja na pokonanie trichotillomanii
Chciałabym przerwać już tę całą trichotillomanię, pozbyć się
jej całkowicie z mojego życia. Ta nowa strategia podoba mi się bardziej niż
poprzednia (unikanie). Na wszystko potrzeba oczywiście czasu. Nie spodziewam
się, że całkowite opanowanie trichotillomanii będzie szybkie - w końcu
rozwijałam ją przez kilkanaście lat. Ostatni rok był lepszy, wyrywałam o wiele
mniej włosów. Trichotillomania powróciła jednaj w tym wrześniu.
Dam sobie kilka
miesięcy na opanowanie trichotillomanii. Im więcej razy powiem sobie „O! Ciągniesz włosy, puść je”, im szybciej będę to robić, tym łatwiejsze się to
stanie. Aż po pewnym czasie będę wiedzieć jeszcze zanim moje ręce dotkną włosów.
Powstrzymywanie się od zachowań trichotillomanii (ciągnięcie, wyrywanie, skrobanie skalpu, bawienie się włosami) będzie z każdym tygodniem łatwiejsze. Czy sama
chęć wyrywania włosów minie? Mam nadzieję, że tak, choć wiele osób twierdzi, że
trichotillomania to choroba na całe życie.
sobota, 20 września 2014
Tydzień aktywnej walki z trichotilomanią
Staję twarzą w twarz z trichotillomanią. Poprzednia taktyka
polegała na chowaniu się przed nią, na unikaniu wszelkich sytuacji, które
doprowadzały do wyrywania włosów. Poprzednia taktyka przynosiła świetne
rezultaty - nie przeczę - lecz nie czułam się wyleczona. Czas sprawdzić, jak
silną wolę mam naprawdę.
![]() |
| To wszystkie moje włosy |
Sierpień był okropny dla moich włosów. Znów zaczęłam wyrywać
bardzo dużo włosów. Oprócz tego, często skrobałam skalp, czego rezultatem były
bardzo osłabione cebulki i więcej wypadających włosów. Znów muszę je obciąć i
kupić wcierki.
To dobra pora na nową bitwę z moją chorobą. Póki co planuję
tylko tydzień, co i tak jest dużym wyzwaniem. Panowanie nam moimi rękami tylko
przez dwie minuty jest sporym wyzwaniem.
Bitwa ta będzie polegać na celowym tworzeniu sytuacji, które
prowadzą do wyrywania włosów. Po stworzeniu takich sytuacji (np. bierny
wypoczynek, brudne włosy, itp - pisałam o tym we wcześniejszych postach), mam
zamiar koncentrować się tak, aby panować nad trichotillomanią. Czynności,
których za wszelką cenę powinnam się wystrzegać, to nie tylko wyrywanie włosów,
lecz także:
- bawienie się włosami
- skrobanie się po głowie
- ssanie włosów
- dotykanie włosów w ogóle.
Jest to bardzo trudne, ponieważ zazwyczaj potrafię panować
nad rękami tylko przez minutę, po czym na pół godziny odlatuje do świata swojej
wyobraźni, gdzie czas mija bardzo szybko. Po powrocie do rzeczywistości
znajduje swoją rękę grzebiącą we włosach oraz pełno walających się wszędzie
włosów. Niezwykle trudno przerwać mi wtedy wyrywanie. Nawet po zauważeniu, że
ciągnę za włosy, nic sobie z tego nie robię, po czym wracam do krainy swojej
wyobraźni.
Właśnie teraz swędzi mnie skóra głowy. Mam wielką ochotę się
podrapać. Drapię lekko, przez kilka sekund, ale nie wyrywam. Obie ręce powinny znajdować
się z daleka od włosów. Wieczorem napiszę, jak minął ten dzień.
![]() |
| Włosy są bardzo osłabione ciągłym ciągnięciem |
Jest już wieczór. Nie dotykanie włosów to dla mnie bardzo
duże wyzwanie. Pisałam kiedyś o potrzebach zmysłowych, do których należy
dotykanie włosów oraz uczucie bólu przy ich ciągnięciu i wyrywaniu. Nie mogłam
powstrzymać się od dotykania włosów, jednak pamiętałam, że są one bardzo
osłabione przez moje ciągnięcie. Dzisiejszy dotyk starałam się ograniczać do
zera, jednak kiedy zdarzało mi się wędrować ręką do włosów, było to delikatne
sprawdzanie ich przyjemnej struktury. Miałam na uwadze ich słabą kondycję.
Tylko raz zdarzyło mi się wyrwać włosa, co jest nieprawdopodobną poprawą w
porównaniu do tego miesiąca.
Przypomniałam sobie także tony cukierków, które zjadałam w
tym miesiącu. Pisałam kiedyś również o wpływie cukru na trichotillomanię,
możecie znaleźć post gdzieś na tym blogu. Być może to jest powodem tak
okropnego miesiąca dla walki z moją chorobą.
niedziela, 20 lipca 2014
Biorę trichotillomanię za rogi!
Od wyzwania, które przeprowadziłam na początku wakacji,
minęło kilka tygodni. Miało ono na celu dostosowanie wakacyjnego tempa i stylu
życia do mojej trichotillomanii. Niestety wakacyjne lenistwo i mnóstwo wolnego
czasu bardzo sprzyjały wyrywaniu włosów. Przez 7 dni przyglądałam się swojemu
zachowaniu i wyciągałam wnioski. Wszystko to opisałam we wcześniejszych
postach. Od tamtego czasu bardzo zmieniłam tryb życia, zmieniło się też tempo. Od
początku lipca zaczęłam intensywne życie, częściej przebywam z ludźmi, częściej
ćwiczę, rzadziej spędzam czas w bierny sposób (przed laptopem, przed
telewizorem). Dbam o regularną higienę skalpu. Przez ten czas bardzo rzadko
zdarzało mi się wyrywać włosy (może dwa razy). Często natomiast skrobałam
skalp, zwłaszcza, gdy był brudny.
Czas więc najwyższy na stwierdzenie nowego faktu:
zeskrobywanie brudu i skórek lub strupów ze skalpu również należy do zbioru
zachowań trichotillomanów. Do tej pory byłam dla siebie zbyt wyrozumiałam i nie
widziałam nic złego w skrobaniu skóry głowy, pomimo tego, że to zachowanie po
dwóch-pięciu minutach doprowadzało do ciągnięcia włosów. Po takiej ‘sesji’ moje
włosy są bardzo osłabione. Te, które nie zostały przeze mnie wyrwane, wypadają
same, gdyż są tak słabe. To oczywiście musi się skończyć.
W ostatnim pości pisałam, że do tej pory moja walka z
trichotillomanią polegała na omijaniu zachowań, które wywołują wyrywanie włosów.
Unikać więc muszę oglądania telewizji, laptopów, książek, brudnych włosów... Każdy
relaks, po prostu leżenie w łóżku, zawsze prowadzi do ciągnięcia za włosy. Teraz
jednak postanowiłam zmienić nieco taktykę i wziąć trichotillomanię za rogi -
popracować nad samoświadomością. Jest to trudne, ale wierzę, że odpowiedni
trening i częste ćwiczenia dadzą o wiele lepsze rezultaty niż samo unikanie
sytuacji prowadzących do ciągnięcia włosów.
Postanowiłam, że codziennie będę leżeć w łóżku, relaksując
się, przez 10 minut. Będzie to czas przeznaczony na odpoczynek, lecz będę także
świadoma tego, że muszę się powstrzymać przed wyrywaniem włosów. To samo
dotyczy używania laptopa i telewizora. Dzisiaj siedzę przed laptopem już dwie
godziny (leniwa niedziela ^.^ ) i nie
wyrwałam ani jednego włosa, nie poskrobałam się ani razu, ani razu moja ręka
nie dotknęła włosów.
Przez następny tydzień mam zamiar realizować program „Brania
Trichotillomanii za Rogi”. Rezultaty zamieszczę oczywiście tutaj. Program ten
będzie polegał na celowym wywoływaniu sytuacji, w których zazwyczaj wyrywam
włosy oraz samokontroli i samoświadomości w czasie tych sytuacji. Zaczynam od dziś :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

