Po moim ostatnim wpisie postawiłam sobie za cel zrelaksowanie się i zmniejszenie poziomu stresu w moim życiu. Na szczęście mogłam sobie pozwolić na tydzień lenistwa. Częste drzemki, spanie do późna, trochę sportu, bardzo dużo świeżego powietrza i znaczne ograniczenie negatywnych ludzi - bardzo dobrze zadziałały i na mój nastrój, i na trichotillomanię.
Obniżyłam też swoje oczekiwania. Jest dużo rzeczy, na które nie mam wpływu. Mogłabym starać się najbardziej na świecie i być najlepsza, ale jeśli los nie będzie chciał - na nic okażą się moje starania.
Zastanawia mnie ogromna liczba negatywnych ludzi, którzy przez ostatnie 2 lata zaludniali moje otoczenie. Źle to ujęłam. To ja weszłam głębiej w branżę, która okazała się zimna i nieprzyjazna. Daję z siebie wszystko i rezultaty są widoczne. Wszystko, co robiłam, zawsze było wykonane na czas i idealnie. Mimo tego nie czułam się ani odrobinę doceniona. Na razie robię sobię przerwę od tego otoczenia. Na szczęście mogę sobie na to pozwolić.
Dziś nie wyrwałam ani jednego włosa. Moja trichotillomania jeszcze tydzień temu była straszna. Całkowicie mną zawładnęła. Teraz jest znacznie lepiej, chociaż wciąż nie jest idealnie. Dalej wyrywam. Ale przynajmniej dziś było dobrze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrywanie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrywanie włosów. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 czerwca 2016
niedziela, 22 lutego 2015
Naprawianie szkód
Nie wyrywałam włosów przez kilka miesięcy, do czasu, kiedy
nadszedł większy stres. Więcej czasu spędzam teraz w domu, co również działa
jak wabik na trichotillomanię. Niedługo wracam do normalnego, szybkiego życia,
które jest zbawieniem w panowaniu nad wyrywaniem włosów. Jednak muszę się
przyznać - przez te dwa tygodnie powróciły stare nawyki. Wyrywanie włosów znacznie się nasiliło.
Konsekwencją tego jest:
- łysy placek z boku głowy
- cebulki osłabione przez ciągnięcie i skrobanie skalpu (więcej wypadających włosów)
- skalp również jest podrażniony
- włosy na końcach są zniszczone, gdyż ciągnąc je od cebulki aż po same końce naciągam je. Nie muszę dodawać, jak bardzo to je niszczy.
Pora jednak na naprawienie szkód.
Obcięcie końcówek
Na pierwszy ogień poszły zniszczone końcówki. Nie ma żadnych
działających metod na uratowanie już zniszczonych końcówek. Trzeba je obciąć
bez sentymentów. Zrobione! :D
Olejowanie włosów
Przed każdym myciem nakładam na włosy olej. Używam
najzwyklejszego oleju słonecznikowego. Nakładam go od połowy długości włosów. Olej
nie może dotykać skalpu ani cebulek, gdyż to znacznie osłabia moje włosy. Po kilku
godzinach zmywam olej odżywką, a włosy wyglądają naprawdę fantastycznie. Mają
więcej objętości, są zdrowsze, bardziej lśniące i mniej się puszą. Jest to
bardzo dobra metoda zapobiegania rozdwojonym końcówkom oraz innym zniszczeniom.
Wcierka z kozieradki
Podrażniony skalp i osłabione cebulki zregenerowałam za
pomocą wywaru z kozieradki. Pół łyżeczki sproszkowanej kozieradki zalewam dwoma
łyżkami wrzątku. Nie należy nakładać wrzącego roztworu na skalp, aby się nie
poparzyć. Ja nakładam ten roztwór na skalp (nie na włosy) na całą noc. Myjąc
włosy rano nie zauważam żadnego wypadania. Po kilku takich zabiegach cebulki
włosów są wzmocnione. Włosy przestają wypadać.
Herbata z pokrzywy
Łysy placek z boku głowy jest ostatnim punktem do
naprawienia, jednak to potrwa trochę dłużej. Włosy muszą odrosnąć. Aby im w tym
pomóc, piję herbatę z pokrzywy dwa-trzy razy dziennie. Zazwyczaj stosowałam
również ampułki na porost włosów Radical. Znacznie przyspieszają porost włosów
i powodują wyrost nowych włosów, jednak są bardzo drogie (około 60 zł za 15
ampułek). W tej chwili ograniczę się tylko do picia wywaru z pokrzywy oraz
wcierania roztworu z kozieradki w skalp.
Te cztery metody naprawiają szkody, jakie wyrządzam im sama.
Trichotillomania jest ciężka do totalnego zwalczenia. Cóż, tym razem poniosłam
porażkę, jednak szkody są naprawiane, a niedługo tryb życia nabierze tępa i
opanowanie trichotillomanii będzie o wiele łatwiejsze.
wtorek, 23 września 2014
Aktywna walka z trichotillomanią, dzień trzeci
Dzisiejszy wpis jest kontynuacją poprzednich, dotyczących
mojej osobistej strategii walki z trichotillomanią. Nowa strategia polega na
zwiększeniu samokontroli oraz świadomości, że właśnie wyrywam. Wyrywanie włosów
było przez długi czas - i czasem wciąż jest - w ogóle dla mnie niezauważalne. Była
o tym mowa w poprzednich postach gdzieś na tym blogu.
Tylko dwie rzeczy, o których muszę pamiętać
Nowa taktyka koncentruje się na tylko dwóch celach, o których muszę pamiętać. Moim pierwszym celem
jest jak najszybsze zauważanie, że wyrywam włosy. Jednak czasem zdarza się, że
nawet zdając sobie sprawę, że w danym momencie wyrywam włosy, nic sobie z tego
nie robię i kontynuuję ciągnięcie, ponieważ nie mam wystarczająco silnej woli,
a wyrywanie włosów daje mi uczucie relaksu i bezpieczeństwa. Drugim celem
jest natychmiastowe przerwanie dotykania włosów tak szybko, jak tylko zauważę
tego typu zachowania. Jak najszybsze odzyskanie kontroli - korekta zachowania - jest bardzo ważne.
Jak mi idzie?
Taktykę tę zaczęłam stosować 3 dni temu. Pierwszy dzień
został opisany w poprzednim poście. Dzień wczorajszy był zaskakujący. W
porównaniu do moich zachowań w przeszłości, wczoraj stosunkowo szybko
zauważałam, kiedy moje ręce bawiły się włosami (cel pierwszy), a przerwanie tego
i odzyskanie kontroli nad rękami było natychmiastowe i bardzo łatwe. Być może
spowodowane jest to moim strachem przed całkowitym wyłysieniem, gdyż moje włosy
są teraz bardzo rzadkie i słabe. Drugim powodem, dla którego poszło mi tak
dobrze, jest ograniczenie stresu w moim życiu - co staram się utrzymywać
zawsze.
Nadzieja na pokonanie trichotillomanii
Chciałabym przerwać już tę całą trichotillomanię, pozbyć się
jej całkowicie z mojego życia. Ta nowa strategia podoba mi się bardziej niż
poprzednia (unikanie). Na wszystko potrzeba oczywiście czasu. Nie spodziewam
się, że całkowite opanowanie trichotillomanii będzie szybkie - w końcu
rozwijałam ją przez kilkanaście lat. Ostatni rok był lepszy, wyrywałam o wiele
mniej włosów. Trichotillomania powróciła jednaj w tym wrześniu.
Dam sobie kilka
miesięcy na opanowanie trichotillomanii. Im więcej razy powiem sobie „O! Ciągniesz włosy, puść je”, im szybciej będę to robić, tym łatwiejsze się to
stanie. Aż po pewnym czasie będę wiedzieć jeszcze zanim moje ręce dotkną włosów.
Powstrzymywanie się od zachowań trichotillomanii (ciągnięcie, wyrywanie, skrobanie skalpu, bawienie się włosami) będzie z każdym tygodniem łatwiejsze. Czy sama
chęć wyrywania włosów minie? Mam nadzieję, że tak, choć wiele osób twierdzi, że
trichotillomania to choroba na całe życie.
niedziela, 20 lipca 2014
Biorę trichotillomanię za rogi!
Od wyzwania, które przeprowadziłam na początku wakacji,
minęło kilka tygodni. Miało ono na celu dostosowanie wakacyjnego tempa i stylu
życia do mojej trichotillomanii. Niestety wakacyjne lenistwo i mnóstwo wolnego
czasu bardzo sprzyjały wyrywaniu włosów. Przez 7 dni przyglądałam się swojemu
zachowaniu i wyciągałam wnioski. Wszystko to opisałam we wcześniejszych
postach. Od tamtego czasu bardzo zmieniłam tryb życia, zmieniło się też tempo. Od
początku lipca zaczęłam intensywne życie, częściej przebywam z ludźmi, częściej
ćwiczę, rzadziej spędzam czas w bierny sposób (przed laptopem, przed
telewizorem). Dbam o regularną higienę skalpu. Przez ten czas bardzo rzadko
zdarzało mi się wyrywać włosy (może dwa razy). Często natomiast skrobałam
skalp, zwłaszcza, gdy był brudny.
Czas więc najwyższy na stwierdzenie nowego faktu:
zeskrobywanie brudu i skórek lub strupów ze skalpu również należy do zbioru
zachowań trichotillomanów. Do tej pory byłam dla siebie zbyt wyrozumiałam i nie
widziałam nic złego w skrobaniu skóry głowy, pomimo tego, że to zachowanie po
dwóch-pięciu minutach doprowadzało do ciągnięcia włosów. Po takiej ‘sesji’ moje
włosy są bardzo osłabione. Te, które nie zostały przeze mnie wyrwane, wypadają
same, gdyż są tak słabe. To oczywiście musi się skończyć.
W ostatnim pości pisałam, że do tej pory moja walka z
trichotillomanią polegała na omijaniu zachowań, które wywołują wyrywanie włosów.
Unikać więc muszę oglądania telewizji, laptopów, książek, brudnych włosów... Każdy
relaks, po prostu leżenie w łóżku, zawsze prowadzi do ciągnięcia za włosy. Teraz
jednak postanowiłam zmienić nieco taktykę i wziąć trichotillomanię za rogi -
popracować nad samoświadomością. Jest to trudne, ale wierzę, że odpowiedni
trening i częste ćwiczenia dadzą o wiele lepsze rezultaty niż samo unikanie
sytuacji prowadzących do ciągnięcia włosów.
Postanowiłam, że codziennie będę leżeć w łóżku, relaksując
się, przez 10 minut. Będzie to czas przeznaczony na odpoczynek, lecz będę także
świadoma tego, że muszę się powstrzymać przed wyrywaniem włosów. To samo
dotyczy używania laptopa i telewizora. Dzisiaj siedzę przed laptopem już dwie
godziny (leniwa niedziela ^.^ ) i nie
wyrwałam ani jednego włosa, nie poskrobałam się ani razu, ani razu moja ręka
nie dotknęła włosów.
Przez następny tydzień mam zamiar realizować program „Brania
Trichotillomanii za Rogi”. Rezultaty zamieszczę oczywiście tutaj. Program ten
będzie polegał na celowym wywoływaniu sytuacji, w których zazwyczaj wyrywam
włosy oraz samokontroli i samoświadomości w czasie tych sytuacji. Zaczynam od dziś :)
niedziela, 29 czerwca 2014
Wyzwanie wakacyjne - dzień 7
Dzisiejszy, ostatni dzień wakacyjnego wyzwania, zakończył
się sukcesem. Zrealizowałam wszystkie trzy punkty - higiena, aktywność, ludzie
- przez co nie wystąpiła u mnie chęć wyrywania włosów. Żaden włos nie został
pociągnięty ani wyrwany. Uważam to za sukces.
7-dniowe wyzwanie wakacyjne służyło mi głównie do
zaobserwowania moich nawyków podczas wakacji - kiedy moja rutyna nie jest
zaplanowana tak, jak w roku szkolnym. Brak codziennego i tygodniowego planu
wpływał bardzo negatywnie na moją samokontrolę i chęć wyrywania włosów. Jednak
pisanie tych krótkich postów codziennie wieczorem przez 7 dni pomogło mi
uświadomić sobie, jakie błędy popełniam oraz co ma znaczny wpływ na moją
trichotillomanię. Niewielkie zachwianie trzech punktów, o których wcześniej
wspomniałam, ma większy wpływ na chęć wyrywania niż to się może wydawać.
Zachęcam wszystkich borykających się z problemem trichotillomanii do podobnego
treningu uświadamiającego. Opisywałam go już wcześniej w poprzednich postach z
detalami - zrobiłam nawet specjalną tabelę do wypełniania.
Ten tydzień wyzwania, czy też treningu uświadamiającego,
doprowadził mnie do ciekawej refleksji. Mianowicie - przez cały ten czas
obserwowałam swoje reakcje na pewne zachowania. Starałam się zanotować, które
sytuacje wywołują u mnie chęć czy też przymus wyrywania włosów, a następnie
unikałam tych sytuacji. Czy jest to dobry system? Działa. Jednak wydaje mi się,
że jedynie unikam zmierzania się twarzą w twarz z problemem. Jest to sposób
łatwiejszy, to prawda. Daje efekty. Lecz czy kiedykolwiek będę w stanie mieć
pełną kontrolę nad sobą, nad swoimi rękami? Czy będę w stanie przejąć całkowitą
kontrolę tak, że będę świadoma tego, że w danej chwili wyrywam? Czy, nawet
świadoma swoich akcji, będę mogła bez problemu przestać wyrywać włosy? Bez
zmuszania się i intensywnego myślenia o tym non stop...
Chcę zmierzyć się z trichotillomanią, zawalczyć. Poznałam ją
już dobrze. Planują w najbliższym czasie zarezerwować sobie trochę czasu na tę
walkę, na trening woli. Specjalnie wywołać sytuację, kiedy na 100% będę chcieć
wyrywać włosy. I wytrenować się tak, aby nie wyrywać.
piątek, 27 czerwca 2014
Wakacyjne wyzwanie - dzień 5
Dzisiejszy, piąty dzień wakacyjnego wyzwania, okazała się
być wielkim sukcesem. Nie wyrwałam ani jednego włosa z głowy. Czasem miałam na
to chęć, jednak potrafiłam nad tym zapanować.
Tak, jak wcześniej zaplanowałam, rozpoczęłam dzień od umycia
włosów. Później byłam zajęta od rana praktycznie do wieczora. Nie wyrywałam
włosów głównie ze względu na czysty skalp. Aktywne spędzanie czasu było również
bardzo pomocne.
Sukces! Oby więcej było takich dni. Do jutra :)
czwartek, 26 czerwca 2014
Wakacyjne wyzwanie - dzień 4
Dzisiejszy dzień miał rozpocząć się od zadabanie o higienę, czyli jednej
z ważniejszych rzeczy przy trichotillomanii. Na wakacjach nie mam planu dnia
ani tygodnia, więc zdarza się, że nie myję włosów regularnie co dwa dni. Dzisiejsza deszczowa pogoda nie
zachęciła mnie do wychodzenia z domu. Zachęciła mnie za to do lenistwa. No a
skoro nie muszę nigdzie wychodzić, to umyję włosy za godzinę - pomyślałam... Przekładałam
ową godzinę mycia włosów tak, że jest już 19.15 i wciąż mam brudną głowę. Konsekwencją
tej brudnej sytuacji jest to, że grzebałam dziś we włosach, wydrapywałam brud,
a czasem i włos się wydrapał. Nie ciągnęłam jednak bardzo za włosy. Kilka z
nich zostało wyrwanych, lecz nie tak dużo jak wczoraj.
Dzisiejszy dzień mógł wyglądać zdecydowanie lepiej. Nie
zrealizowałam żadnego ze swoich postanowień wyzwania wakacyjnego (regularne mycie włosów, aktywnie
spędzony dzień wśród ludzi), ale starałam się chociaż trochę! Posprzątałam mój zakątek i wykonałam
zaległe prace. Znalazłam trochę czasu na ćwiczenia i zakupy.
Znając siebie, jutro znów czegoś zapomnę lub lenistwo
zapanuje nad moim dniem, dlatego tu i teraz jutrzejszy dzień musi być
zaplanowany, przynajmniej w małej części.
Plan na jutro wygląda jak następuje:
- Mycie włosów rano - tym razem muszę użyć szamponu Head and Shoulders, ponieważ moje włosy są zbyt tłuste i brudne aby myć je samą odżywką. Pół godziny przed myciem mogę wsmarować trochę olejku rycynowego w skórę głowy. Odżywi to moje wyszarpane cebulki włosowe i nawilży skórę głowy. Szampon ma w swoim wkładzie silne detergenty, przez co wysusza on skórę głowy, dlatego używam go tylko wtedy, kiedy mój skalp jest bardzo brudny i tłusty.
- Odkurzanie i ścieranie kurzy
- Zajęcie się sprawą pieniędzy
- Zajęcie się sprawą ubrań
- Mycie łazienki
- Jeśli zrobię wszystko z listy, to pojadę na zakupy :)
Myślę, że to wystarczy. Najważniejsze, to abym umyła włosy
jutro wczesnym rankiem. W przeciwnym wypadku będę wyrywać włosy i skrobać się
bez przerwy.
środa, 25 czerwca 2014
Wakacyjne wyzwanie - dzień 3
Dzisiejszy dzień był definicją tego, czego w moim wakacyjnym
wyzwaniu chciałam unikać. Po intensywnym poranku usiadłam przed laptopem. Nie
miałam żadnych planów na całe popołudnie, aż do końca dnia, więc zmarnowałam
ten czas siedząc przy laptopie i grzebiąc we włosach. Byłam dziś wielkim
leniem. Ten dzień nie należał do najlepszych. Nie mogę się jednak poddawać, ani
być zbyt ostra dla siebie. Wszyscy wiemy, że takie dni się zdarzają, ale
zamiast być na siebie złym, należy przyjrzeć się sytuacji z neutralnego punktu
widzenia i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Co mogę zrobić, aby w przyszłości uniknąć wyrywania włosów
podczas biernego odpoczynku? Znam kilka technik, które opisywałam już na blogu.
Po pierwsze, należy unikać wypoczywania w bierny sposób. Jednak jeśli mamy na
to wielką ochotę bo czujemy się jak lenie, można zastosować metodę budzikową -
nastawianie budzika na co dwie minuty bez przerwy. Alarm przypomina wtedy o
tym, że mamy trichotillomanię i musimy się kontrolować. Ta metoda, choć
irytująca, działa na mnie bardzo dobrze. Druga metoda to jedzenie sypkich
przekąsek, np. ryżu preparowanego.
Wnioski wyciągnięte, kolejny dzień za mną... Oby jutro było
lepsze!
wtorek, 24 czerwca 2014
Wakacyjne wyzwanie - dzień 2
Wczoraj, po napisaniu pierwszego postu z tygodniowego
wyzwania wakacyjnego, wyrwałam jedynie dwa włosy. Mogło być lepiej, lecz mogło
być o wiele gorzej, dlatego jestem z siebie dumna.
Dziś przez cały dzień nie wyrwałam ani jednego włosa z
głowy! :) Wyrwałam około dwa włosy z ciała, jednak to również jest bardzo dobry
wynik. Wyrwanie nastąpiło rano, kiedy byłam na autopilocie porannym - przygotowywałam się do rozpoczęcia dnia jak zwykle, nieco w pośpiechu, nie myśląc zbyt wiele nad tym, co robię. Szybko jednak przestałam wyrywać, gdyż uświadomiłam sobie, że nie chcę przegrać w tym wakacyjnym wyzwaniu.
Nie zamierzam podchodzić do tego wyzwania z nastawieniem
perfekcjonistki, gdyż wiem, jak trudno jest całkowicie, w 101% zaprzestać
wyrywania włosów. Koncentruję się na kilku punktach, które są niezwykle ważne w
mojej samokontroli.
Realizacja najważniejszych założeń
Po pierwsze, muszę myć włosy dokładnie co 2 dni, rano. To
zapobiega uczuciu swędzącego, brudnego skalpu i znacznie zmniejsza przymus czy
też potrzebę wyrywania włosów i skrobania skóry głowy. Dziś rano umyłam więc
włosy, jak powinno być według planu.
Drugi punkt wspomagający moją samokontrolę to wypełnienie
dnia ciekawymi czynnościami i planowanie ich zawczasu. Planowanie dnia nie
tylko pomaga w efektywnym zarządzaniu czasem oraz byciu bardziej produktywnym,
ale również pomaga mi kontrolować moje zachowanie. Mniej czasu spędzam na
biernym odpoczynku, kiedy to wyrywam najwięcej włosów. Bierny odpoczynek, czyli
czytanie, oglądanie filmów, surfowanie po internecie, to czynnik aktywujący
moje ręce do wyrywania, dlatego staram się go unikać. Dziś wypełniłam mój dzień
kilkoma ważnymi czynnościami. Miałam też czas na odpoczynek, również nieco
bierny, jednak potrafiłam powstrzymać się przez wyrywaniem.
Trzeci ważny punkt to kontakt z ludźmi. Jestem introwertyczką
i czasem muszę zmusić się, aby spędzić czas z innymi ludźmi. Jest to dla mnie
bardzo ważne, ponieważ nigdy nie wyrywam włosów w obecności innych osób. Również
dziś nie stroniłam od ludzi, za co należy mi się nagroda :)
Podsumowując, spisałam się dziś na medal. Drugi dzień jest
sukcesem. Do jutra!
sobota, 14 grudnia 2013
Pomóż sobie - program samodzielnego leczenia trichotillomanii
Jak można sobie pomóc z problemem tak dużym jak powtarzający się przymus wyrywania włosów? Nie wszyscy przecież mają dostęp do psychoterapeuty czy psychiatry. Powody tego mogą być różne, np odległe miejsce zamieszkania lub brak środków finansowych. Istnieją również sytuacje, w których nawet wizyty u psychologa nie pomagają pacjentom. Trichotillomania powinna być w jakiś sposób leczona. Kto chciałby być łysy? Nikt, dlatego naszym celem jest zaprzestanie wyrywania włosów.
Jak przestać wyrywać włosy?
Dla wielu osób wyrywanie włosów stało się tak normalnym zachowaniem jak oglądanie telewizji. Akceptacja jest bardzo ważnym składnikiem leczenia, lecz czasem mam wrażenie, że moja samoakceptacja przekracza limit. Nie jestem na siebie zła za wyrywanie włosów. Rozumiem, że to choroba i czasem zdarzy mi się sesja ciągnięcia za włosy. Nie winię się. Zrozumienie i akceptacja dla trichotillomanii sprawiło, że mam częste problemy z motywowaniem się do uzupełniania dziennej tabeli wyrywania włosów. Chęć zrelaksowania się po ciężkim dniu jest silna. Po prostu zapominam, że mam trichotillomanię. Zapominam o swojej chorobie nawet, kiedy ciągnę włosy (bardzo często nie mam świadomości, że ciągnę). Ignoruję to zachowanie, jak gdyby w ogóle nie istniało. Motywowanie siebie i samoświadomość zdecydowanie są bardzo ważnymi czynnikami w utrzymywaniu ciągłości leczenia.
Identyfikacja swojego profilu
Każdy jest unikalną osobą więc do problemu wyrywania włosów należy również podchodzić indywidualnie. Wielu psychologów uważa, że pierwszym i najważniejszym krokiem w walce z trichotillomanią jest identyfikacja i stanie się niezwykle świadomym swojej własnej, indywidualnej kombinacji zachowań i czynników prowadzących do ciągnięcia, w trakcie ciągnięcia i po nim. Czasem zespół takich zachowań i czynników u jednej osoby nazywany jest profilem. Chociaż może to być uciążliwe, to dla lepszych rezultatów należy przyjrzeć się swojemu zachowaniu: gdzie, co, kiedy, dlaczego i jak wyrywamy. Należy podejść do sprawy jak naukowiec, w sposób analityczny przyglądnąć się sobie.
Trichotillomania jest wielowymiarowym problemem. Ma na nią wpływ kilka czynników. Należą do nich:
- zaspokojenie potrzeb zmysłowych,
- reakcje na zewnętrzne i wewnętrzne bodźce stymulujące przymus wyrywania,
- uczucie, że ręce mają swój własny rozum.
Potrzeby zmysłowe
Według naukowców ludzie posiadają pięć zmysłów: dotyk, smak, węch, wzrok i słuch. Dla ludzi, którzy wyrywają włosy, niektóre z tych zmysłów są bardzo ważne. W sferze zmysłu dotyku ważnym może być czucie "interesujących" powierzchni za pomocą swoich rąk. Ludzie tacy pragną zaspokoić swoją potrzebę zmysłową dotykając czegoś grubego, nierównego, szorstkiego, kłującego... Mogą też pragnąć przeciwnych odczuć: dotyku czegoś gładkiego, milutkiego, miękkiego. Niektórzy ludzie poprzez ciągnięcie włosów zmniejszają uczucie dyskomfortu lub napięcia; odczucia takie są dla nich interesujące lub przyjemne. Inni wyrywają włosy, aby się nimi bawić. Taka zabawa koi, uspokaja, relaksuje, lub stymuluje i ekscytuje. Z kolei jama ustna jest dobrze unerwiona i może być stymulowana przez gryzienie lub połknięcie włosa, lub po prostu przez dotknięcie ust włosami. Dlatego tak często trichotillomania połączona jest z trichofagią. W niektórych przypadkach dźwięk wyrywania włosa lub wizualne badanie włosów jest najbardziej interesujące i satysfakcjonujące dla zaspokojenia odczuć zmysłowych.
Sygnały wewnętrzne i zewnętrzne
Drugim czynnikiem biorącym udział trichotillomanii jest to, że pewne sygnały-wskazówki mogą wywoływać wyrywanie włosów.
Sygnały emocjonalne lub fizjologiczne
Sygnały emocjonalne lub fizyczne to na przykład emocje takie jak gniew, frustracja, niezdecydowanie, niecierpliwość, a nawet - zaskakująco - szczęście i radość. Do innych wewnętrznych stanów, które mogą prowadzić do ciągnięcia, należą stany fizjologiczne. Zaliczają się do nich na przykład: zmęczenie, niepokój, głód. W takich sytuacjach ciągnięcie za włosy pomaga w zrelaksowaniu się, skupieniu lub nabraniu energii.
Sygnały poznawcze
Do sygnałów poznawczych należą zazwyczaj nieprzyjemne myśli o niedoskonałościach związanych z włosami. Taką niedoskonałością może być włos o niespotykanej strukturze, odstający, to, jak włosy rosną, itp. Czasami wydaje się, że włos nie pasuje, jest zbyt kręcony, zbyt prosty, lub ma nieprawidłowy kolor. Innym razem chorzy usiłują wyrównać włosy po obu stronach głowy, aby rosły równo.
Myśli perfekcjonisty
Perfekcjoniści muszą spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się sami przed sobą, że samo postanowienie „Nie będę dzisiaj w ogóle wyrywać” nie prowadzi do wyzdrowienia, a wręcz może jeszcze bardziej zaszkodzić. Postanowienia takie zazwyczaj są łamane. Wyrwanie jednego włosa oznacza dla takich pacjentów, że zawiedli i przegrali, więc przez resztę dnia nie wkładają żadnego wysiłku w kontrolowanie swoich rąk. Czasem wręcz pozwalają sobie na „libacje” wyrywania włosów. Następnego dnia być może spróbują znów tej samej, naiwnej metody. Powiedzą sobie znów, że nie będą wyrywać włosów, tylko po to, aby po chwili znów przegrać. To może stać się błędnym kołem, które kręci się od nierealnych oczekiwań do rezygnacji połączonej z frustracją.
Zdarza się, że ludzie, którzy na co dzień w innych sferach życia również są perfekcjonistami, wyrywają włosy. Czasem czują oni niedoskonałości dotyczące ich kompetencji. Ich poczucie własnej wartości może być niskie. Mogą także czuć się sfrustrowani pewnymi wydarzeniami z ich życia.
Wpływ środowiska
Kolejnym rodzajem sygnału, który oznacza, że za chwilę może
zacząć się wyrywanie włosów, jest sygnał środowiskowy. Wielu psychologów zgodnie
twierdzi, że do poznania swojego profilu potrzebna jest identyfikacja zarówno
miejsca, w którym ciągniemy za włosy, jak i czynności, podczas których
najczęściej zdarza się wyrywać. Pewne pomieszczenia lub miejsca mogą działać
jak pokusy, ponieważ można się w nich zrelaksować. Wiele osób wyrywa w łóżku
lub w wygodnym fotelu. Przykładami czynności, podczas których odbywa się
wyrywanie włosów, są: używanie komputera, rozmowa telefoniczna, oglądanie
telewizji, czytanie książki, siedzenie przy biurku w pracy lub w szkole, jazda
samochodem, przebywanie w łóżku. Wszystkie wymienione czynności mają pewną
cechę wspólną, mianowicie, są czynnościami biernymi, siedzącymi. Po drugie,
postawa ciała podczas wykonywania tych czynności sprzyja łatwemu dostępowi rąk
do głowy i twarzy. Dzieje się tak, ponieważ siedząc, łokieć jest zgięty i
oparty na biurku, przez co ręce mają łatwy dostęp do włosów. Przebywanie w
łazience i sypialni to szczególne wyzwanie dla osób z trichotillomanią. W tych
pomieszczeniach jest najwięcej intymności, więc wyrywanie włosów może odbywać
się w spokoju i bez świadków.
Ręce mają własną świadomość
Czasem wydaje się, że ręce mają swoją własną, odrębną
świadomość. Powodem tego jest siła powtórzeń, wielka chęć wyrywania, lub bycie
w transie. Dodatkowo, kiedy już umiejętność wyrywania jest doskonale opanowana
i w zaawansowanym stanie, wyrywanie włosów odbywa się automatycznie. Chorzy
nawet nie zauważają, że ciągną za włosy, dopóki nie zobaczą swoich wyrwanych
włosów na podłodze. Zdarz się, że chorzy mają świadomość tego, że w tym
momencie wyrywają sobie włosy, ale nie mogą przestać, ponieważ ich ręce mają
swoją własną misję - wyrywać. Wydaje się, że mają własną świadomość. W tym
czasie chory bezradnie przygląda się sytuacji.
Identyfikacja elementów dotyczących swojego profilu
Wszystkie elementy opisane powyżej pomagają w identyfikacji
czynników, które napędzają wyrywanie włosów. Dla lepszej organizacji wypiszę je
teraz w punktach:
- Bawienie się
- Potrzeby zmysłowe
- Świadomość rąk
- Środowisko
- Emocje
- Myślenie perfekcjonisty
Po dokonaniu identyfikacji tych elementów dla swojego
profilu, należy wybrać odpowiednie strategie - zdrowsze substytuty
dotychczasowego zachowania.
Odpowiedz na poniższe pytania, aby lepiej poznać, które
elementy mają wpływ na twoją trichotillomanię.
1. Najczęściej wyrywam:
nigdy/rzadko czasem
często prawie
zawsze
2. Bawienie się
Kiedy moje ręce potrzebują stymulacji lub są niespokojne,
lub kiedy muszę włożyć coś do ust:
__________________________________________________________________________
3. Potrzeby zmysłowe:
Ponieważ ciągnięcie włosów jest łagodzące, relaksujące, wygląda
lub brzmi interesująco:
__________________________________________________________________________
4. Świadomość rąk:
Wyrywanie włosów czasem odbywa się bez mojej świadomości,
lub moje ręce wyrywają pomimo moich starań, aby przestać:
__________________________________________________________________________
5. Środowisko:
Kiedy wykonuję pewne czynności, takie jak: __________________________________________________________________________
lub kiedy jestem w pewnych miejscach, takich jak:
__________________________________________________________________________
6. Emocje:
Kiedy czuję złość frustrację lub inne silne emocje; kiedy
czuję znudzenie; przechodzę z jednej czynności na drugą; czuję zmęczenie lub
głód, lub inne emocje:
__________________________________________________________________________
7. Perfekcjonizm:
Kiedy widzę lub czuję włosy, które wystają; aby wyrównać i
poprawić wygląd. Kiedy czuję rozczarowanie życiem, sobą, lub tym, że wyrywam
włosy, lub z innych powodów:
__________________________________________________________________________
Strategie dostosowane do indywidualnych potrzeb
Jeśli rozpoznane zostały czynniki warunkujące powtarzane wyrywanie włosów, należy przystąpić do drugiego poziomu leczenia, a mianowicie do przygotowania spisu strategii, aby zaspokoić potrzeby swojego ciała innymi czynnościami, znaleźć inne sposoby reakcji na myśli, emocje, wewnętrzne sygnały rozpoczynające ciągnięcie włosów, rozwinąć techniki modyfikacji środowiska, aby nie było ono sprzyjające wyrywaniu włosów, znaleźć sposoby na zablokowanie lub uniemożliwienie wyrywania włosów.
Spójrz na kategorie strategii wypisane poniżej. Podkreśl pomysły,
które wydają ci się najbardziej pomocne. Dodaj własne pomysły, które być może
nie są wypisane.
Bawienie się: Użyj różnego rodzaju małych piłeczek z ciekawą
teksturą, np gąbczastą; nitka, plecione nici, papier ścierny, gąbki z ciekawą
teksturą, szczoteczek do mycia, skrobaczki do naczyń, szczotki do warzyw, szczotki
do paznokci, pióra boa, próbka jedwabiu lub miękkiego materiału, szczotka do
czyszczenia szczelin, koc, bransoletka z koralików, rzep, ciągnące się zabawki
sikinonowe
___________________________________________________________________________
Wiele zabawek dla dzieci z ciekawą teksturą nadaje się jako
substytut zabawy włosami.
Sklepy rzemieślnicze i kuchenne również są pełne materiałów
o interesujących teksturach.
Zmysły: Użyj pędzla do makijażu na twarzy, gąbki z teksturą
do mycia twarzy lub czesania brwi, grzebień z szeroko rozstawionymi zębami lub
szczotkę, szampon dający uczucie mrowienia (np miętowy), okład z lodu na głowę
lub twarz, opłucz twarz zimną wodą, zwilż włosy pod prysznicem, weź kąpiel, żuj
gumę, ssij liść mięty, żuj surowe spaghetti, jedz nasiona słonecznika, rób na
drutach
___________________________________________________________________________
Pomyśl, w jaki sposób możesz dostarczyć swojemu ciału
różnych interesujących uczuć zmysłowych. Drogerie mogą być dobrym źródłem
interesujących cię produktów.
Kiedy ręce mają własną świadomość: użyj bandaży na czubki
palców, noś lekkie rękawice lub gumowe zabezpieczenia na palce, umieść taśmę
klejącą na palcach lub bandaż na łokciu (zginanie go będzie niekomfortowe),
wielokrotnie używaj kremu do rąk tak, aby wciąż były wilgotne; użyj maski do
włosów (na pół godziny); nałóż ręcznik na włosy; noś czapkę lub szalik posmaruj
powieki wazeliną lub kremem pod oczy; noś maskę na oczy,
___________________________________________________________________________
Środowisko: zmień miejsce, w którym siedzisz; używaj mniej
światła; zakryj lustra; umieść notatki przypominające w różnych miejscach;
używaj innej łazienki; przebywaj w innym pomieszczeniu
___________________________________________________________________________
Emocje: prowadź dziennik; rozmawiaj z przyjaciółką; uprawiaj
sport; napisz list; zapisz się na jogę; stosuj techniki relaksacyjne; wzmocnij
swoją pewność siebie
___________________________________________________________________________
Perfekcjonizm: akceptuj niedoskonałości.
Bądź dobry/dobra dla siebie. Traktuj siebie z miłością, przyjaźnią,
wyrozumiałości. Nie oceniaj się surowo. Zaakceptuj wpadki. Znajdź sposoby na
zaakceptowanie niedoskonałości swoich włosów.
Używaj wielu strategii w jednym czasie
Wiele osób używa tylko jednej strategii w jednym czasie. Jednakże,
ponieważ większość osób wyrywa włosy z wielu powodów w jednym momencie,
stosowanie tylko jednego typu strategii prawie zawsze kończy się
niepowodzeniem. Ponadto, większość ludzie wyrywa włosy o różnych porach dnia, z
różnych powodów, w różnych miejscach, podczas różnych zajęć. Z tego powodu
należy używać wielu - najlepiej trzech - strategii, aby mieć największe szanse
na wyzdrowienie.
Stworzenie i używanie tygodniowego planu
Użycie tygodniowego planu jest bardzo ważne w organizacji
swojego czasu, aby używać różnorodnych strategii w walce z trichotillomanią.
Taki plan podsumowuje cały tydzień, a ponadto przypomina o obowiązkach i
motywuje do walki. Poniżej znajduje się przykłądowy tygodniowy plan, który
można użyć.
Oglądanie telewizji w pokoju dziennym
Za każdym razem, kiedy oglądam telewizję, będę:
- nosić bandaże na palcach (świadomość rąk);
- czesać włosy (zmysły);
- bawić się miękką szczoteczką;
- dodaj własne pomysły:_____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Trichotillomania nie jest ani nawykiem, ani łatwa do
leczenia. Jest wielowymiarowym problemem, który wymaga wielowymiarowego
podejścia.
Aby pomyślnie zarządzać trichotillomanią, trzeba ją całkowicie
zrozumieć i poznać (profil).
Używając strategii aby sobie pomóc, MUSISZ UŻYWAĆ WIĘCEJ NIŻ
JEDNEGO RODZAJU w tym samym czasie.
Używaj tygodniowego planu, by przypominać sobie o
strategiach, motywować się i organizować leczenie.
Praca nad zaprzestaniem wyrywani włosów jest przytłaczająca,
frustrująca i bardzo ciężka, zwłaszcza, jeśli robisz to bez niczyjej pomocy. Jeśli
w przeszłości próbowałeś/aś innych metod, możesz przerzucić się na tą opisaną w
tym poście. Jeżeli nigdy nie stosowałeś/aś systematycznych strategii, możesz
wdrożyć cały program na raz lub wybrać kilka części i dodawać kolejne w
następnych tygodniach. Najważniejsza jest wytrwałość i systematyczność.
wtorek, 26 listopada 2013
Wyrywam włosy gdy jestem zmęczona
Nuda i zmęczenie to jedne z najgorszych wrogów naszych
włosów. Po całym tygodniu niemalże bez wyrywania włosów nadchodzi dzień, w
którym nie mam czasu na nic. Przychodzą do domu po takim dniu, siadam na
krześle, żeby przygotować coś na jutro, pouczyć się, poczytać, obejrzeć
śmieszny filmik... I wtedy zaczyna się wyrywanie. Już wszystko mi jedno, czy
wyłysieję, czy nie. Chcę się tylko zrelaksować i stracić kontrolę. Jestem zbyt
wyczerpana po całym dniu pracy, żeby jeszcze do tego wieczorem, przykryta
kocykiem, w ciepłej bluzie, walczyć z trichotillomanią.
Czy ja nie mogę się tak
po prostu zrelaksować? Czy zawsze w chwilach odpoczynku moje ręce muszą ciągnąć
za przerzedzone włosy? Te momenty są dla mnie najgorsze.
Wyrywam włosy gdy jestem zmęczona
Wiele osób wyrywa włosy w chwilach relaksu i odpoczynku. Dzieje
się tak dlatego, że wtedy odpoczywamy, ignorujemy problemy, ignorujemy
otoczenie, puszczamy lejce, puszczamy kontrolę, tracimy tę kontrolę. Przestajemy
myśleć i panować nad sytuacją. Wtedy nasze ręce robią co chcą, a nasz umysł to
ignoruje. Nawet jeśli gdzieś głęboko pojawia się myśl: „wyrywam włosy”, to może
przestanę wyrywać je na sekundę lub dwie, ale za chwilę znów zacznę.
Samokontrola jest konieczna nawet podczas odpoczynku
Kluczem do rozwiązania tego problemu jest SAMOKONTROLA. Samokontrola
lub świadomość, że wyrywamy włosy, są bardzo ważne dla wszystkich osób, które chcą przestać wyrywać włosy. Nie możemy pozwolić sobie na tego typu
chwile relaksu i wyciszenia. Czas na relaks musimy wykreślić ze swojej listy
dnia.
Rezygnacja z biernego odpoczynku
Rezygnacja z biernego odpoczynku ma same zalety. Po
pierwsze, minimalizujemy wyrywanie włosów. Po drugie - nie oszukujmy się -
takie bierne spędzanie czasu jest ogłupiające i zabiera cenny czas, który
możemy wykorzystać w bardziej produktywny sposób. Na przykład ja przed chwilą
przerwałam skakanie po stronach internetowych, a zaczęłam pisać ten post. Napisałam
też zadanie domowe. Zamiast oglądać śmieszne filmy na youtube, mogłam zrobić
kilka pompek. Nie możemy zapominać również o tym, że prokrastynacja, czyli
takie bierne zabijanie czasu, często ciągnie się godzinami. Marnujemy czas. Doprowadza to do
tego, że chodzimy spać późno w nocy, a wstajemy niewyspani.
Sen jest lepszą alternatywą
Zamiast biernego
odpoczynku o wiele korzystniej dla naszych organizmów jest pójść spać. Zimą
potrzebujemy więcej snu. Wypoczęci mamy więcej siły do produktywnych działań w
ciągu dnia oraz trzymania kontroli nad naszym umysłem i rękami.
Jak mam się uczyć?
Uczenie się jest również biernym zajęciem. Czytając mało
interesujące podręczniki czy notatki bardzo często osoby, które dotknęła
trichotillomania, zaczynają wyrywać włosy. Mi także często się to zdarza,
szczególnie wtedy, gdy jestem zmęczona.
Aby ograniczyć wyrywanie podczas nauki,
staram się, gdy tylko to możliwe, uczyć się aktywnie. Aktywne uczenie się
zawiera elementy tworzenia notatek, rozwiązywania zadań, czy chociażby
podkreślania najważniejszych informacji. Ucząc się w ten sposób, nie przyswajam
informacji biernie. Muszę użyć umysłu i zawrzeć elementy logicznego, świadomego
myślenia, aby rozwiązać zadanie. Mam wtedy większą kontrolę i samoświadomość
niż podczas samego tylko czytania. Ołówek lub długopis z ręce również zmniejszają
prawdopodobieństwo wyrywania włosów, ponieważ mogę użyć ich, aby bawić się
nimi, zamiast bawić się włosami.
Prawdą jest też, że podczas aktywnej nauki zapamiętujemy więcej, niż czytając. Czytanie nudzi. Ćwicząc praktyczne rozwiązywanie problemu, ćwiczymy również umiejętności potrzebne po pisania sprawdzianów. Angażujemy się, szybciej rozumiemy problematykę i łatwiej zapamiętujemy informacje.
Metoda budzikowa
Jeżeli jednak zdecyduję się na ryzykowny bierny odpoczynek,
to dosyć dobrze sprawdza się metoda budzikowa. Opisałam ją w pierwszym poście,
jednak mogę ją krótko przypomnieć. Co jedną lub dwie minuty nastawiaj budzik
(np na komórce). Za każdym razem, gdy włączy się alarm, musisz oderwać rękę od
głowy, aby wyłączyć go i nastawić na kolejne 2 minuty. Alarm nie tylko
przypomina, żeby nie wyrywać włosów, ale też fizycznie zmusza nas, abyśmy ręce
oderwali od głowy. Dzwonienie budzika powtarza się co dwie minuty przez cały
okres biernego wypoczynku. Jest to bardzo irytujące, ponieważ dźwięk alarmu
podnosi poziom stresu i nie pozwala się do końca zrelaksować i „wyłączyć”. Pomimo
irytującej natury, metoda budzikowa uratowała dziesiątki, a może setki moich
włosów.
Podsumowując, osoby cierpiące na trichotillomanię powinny
unikać biernego odpoczynku. Można zastąpić go czynnym odpoczynkiem, który
zawiera elementy twórcze, logiczne procesy myślowe, lub aktywność fizyczną. Można
także zastąpić bierny odpoczynek snem lub drzemką. Jeżeli jednak decydujemy się
na bierny odpoczynek, zwłaszcza po bardzo męczącym dniu, to ryzyko wyrywania
włosów jest bardzo duże i trzeba się z nim liczyć. Dla mnie bronią w walce z
wyrywaniem włosów podczas biernego odpoczynku jest nieprzerwane wyłączanie i
nastawianie budzika co dwie minuty przez cały okres relaksu. Wolę jednak
rezygnować z biernej formy relaksu na rzecz czynnego wypoczynku i dłuższego
snu.
piątek, 22 listopada 2013
Trichotillomania to autoagresja?
Trichotillomania (kompulsywne wyrywanie włosów) przez niektórych traktowane
jest jako jeden z aktów samookaleczenia. Kiedy natrafiłam na tę informację
szukając informacji o wyrywaniu włosów, byłam zdziwiona. Przecież nie chcę
robić sobie krzywdy, nie mam intencji okaleczania się. Po prostu nie potrafię
kontrolować swoich rąk, które chcą drapać, ciągnąć i wyrywać włosy. Dlaczego
ktoś zalicza to do aktu autoagresji? Czyżbym podświadomie była w depresji? Nie
zauważyłam też zwiększonego wyrywania w sytuacjach stresowych, jak jest to
opisywane dla większości osób z trichotillomanią.
Natrafiłam jednak na historie ludzi, dla których wyrywanie włosów było ucieczką, reakcją na zło. Samookaleczenie jest celowym uszkadzaniem swojego własnego ciała, zazwyczaj z powodu autoagresji lub depresji. Dzieci mogą okaleczać się, aby zwrócić uwagę dorosłych. Zadawanie sobie bólu pełni kilka funkcji: reguluje napięcie, zmniejsza lęki, jest metodą radzenia sobie z gniewem. Okaleczanie własnego ciała dla niektórych jest jedyną formą kontroli i wpływu na własne życie, daje poczucie autonomii. Daje również uzasadniony powód, aby zaopiekować się samym sobą. Czasem pełni funkcję kary - nakładanej na siebie lub prześladowcę; jednak skutki tej kary zawsze widoczne są jedynie na ciele okaleczonego. Może być także formą manipulacji. Żadne z powyższych zdań nie dotyczyło mnie. Nie dotyczy też wielu innych ludzi.
K. zaczęła wyrywać włosy jako 8-letnia dziewczynka, tuż po wprowadzeniu się
do jej domu ojczyma. Ojczym postanowił wychowywać pasierbicę twardą ręką,
karząc ją za najmniejsze "przewinienia". Na początku K.
wyrywała rzęsy. Widząc to, ojczym jeszcze bardziej ją bił: pasem, ręką.. Potem
znalazła pocieszenie i relaks w wyrywaniu włosów z głowy - proces szukania
odpowiedniego włosa i wyrywania go łagodził stres. Ojczym i to jednak zauważył
i wciąż kontynuował bicie dziecka. W końcu K. zaczęła wyrywać włosy z linii
czoła, coraz więcej, aż do momentu, kiedy nie miała już grzywki. Wtedy ojczym
nie powstrzymywał się. Zawlekł ją do pokoju i bił pięściami, aż zaczęła
krwawić. Po kilu latach takiego traktowania, cała górna część głowy została
łysa. K. ogoliła więc głowę, aby przestać wyrywać. Jej matka rozwiodła się,
lecz K. wciąż ma traumę i zmaga się z lękami. Jest pewna, że jej wyrywanie
włosów nigdy by nie wystąpiło, gdyby nie jej agresywny ojciec. Dziś jest
szczęśliwa, bezpieczna, ma serdecznych przyjaciół. Chodzi do psychiatry, lecz
głównie przyjaciele wspierają ją w jej walce.
Co to jest samookaleczenie
Natrafiłam jednak na historie ludzi, dla których wyrywanie włosów było ucieczką, reakcją na zło. Samookaleczenie jest celowym uszkadzaniem swojego własnego ciała, zazwyczaj z powodu autoagresji lub depresji. Dzieci mogą okaleczać się, aby zwrócić uwagę dorosłych. Zadawanie sobie bólu pełni kilka funkcji: reguluje napięcie, zmniejsza lęki, jest metodą radzenia sobie z gniewem. Okaleczanie własnego ciała dla niektórych jest jedyną formą kontroli i wpływu na własne życie, daje poczucie autonomii. Daje również uzasadniony powód, aby zaopiekować się samym sobą. Czasem pełni funkcję kary - nakładanej na siebie lub prześladowcę; jednak skutki tej kary zawsze widoczne są jedynie na ciele okaleczonego. Może być także formą manipulacji. Żadne z powyższych zdań nie dotyczyło mnie. Nie dotyczy też wielu innych ludzi.
Trichotillomania jako sposób wyładowania negatywnych emocji
| Wyrywanie włosów kojarzy się z chwilą relaksu i wytchnienia |
Wyrywa włosy aby być piękną
Nawet Wikipedia twierdzi, że trichotillomania to forma autoagresji.
Jest jednak wiele przypadków trichotillomanii, kiedy chorzy uznają to za
totalnie nieprawdziwe. A. nigdy nie chciała wyrządzić sobie krzywdy lub sprawić
bólu, a również wyrywa włosy. Wręcz przeciwnie, uznaje trichotillomanię za rodzaj
samodoskonalenia i satysfakcji. A. ma świadomość, że brzmi to co najmniej
dziwnie. Dla A. trichotillomania nie jest objawem negatywnych emocji. Nie
nienawidzi siebie, nie jest też w depresji. Nie czuje potrzeby karania samej
siebie, ani nie czuje pustki, którą chce zlikwidować bólem. Nie ma żadnych
stłumionych uczuć, które chciałaby wydobyć z siebie za pomocą samookaleczenia. Jedynie
niewielka depresja zdarzyła się jej podczas wszystkich tych lat z trich (ale
komu się nie zdarza?), lecz nie trwała długo i nie ma nawrotów.
Dla A. trichotillomania to forma upiększania. Podświadomie
sądzi ona, że wyrywanie brzydkich, niepasujących, odstających, za krótkich
włosów jest upiększaniem. Uwielbia patrzeć na swoje włosy i nie chce, żeby
jakiś wystający kosmyk popsuł jej fryzurę, więc go wyrywa.
Według innego punktu widzenia, trichotillomania i autoagresja to dwie różne rzeczy. Po pierwsze dlatego, że wyrywanie włosów nie boli. Wręcz przeciwnie, podczas wyrywania uwalniana jest dopamina, która sprawia, że czujemy się dobrze, a wyrywanie to miłe uczucie. Po drugie, nikt z nas nie chce wyrywać włosów. To nie jest nasz wybór. Nie chcemy mieć rzadkich włosów i łysych placków na głowie. Wręcz przeciwnie, chcemy przestać wyrywać. Po trzecie, nie traktujemy wyrywania włosów jako metody na pozbycie się negatywnych emocji czy gniewu. Dla mnie obecność stresu nie ma nic wspólnego z wyrywaniem włosów.
Z drugiej strony jest prawdą, że wyrywanie włosów kojarzy się nam z chwilą relaksu, odpoczynku. Dzieje się tak dlatego, że wiele osób wyrywa podczas nudy, biernego użytkowania czasu, w łóżku, fotelu, oglądając telewizję, czytając, lub przed zaśnięciem. To stan relaksu, moment, w którym przestajemy myśleć i nie musimy mieć kontroli nad sobą i nad otoczeniem. Nie wydaje się to być jednak wystarczającym dowodem, aby uznać trichotillomanię za rodzaj samookaleczenia.
Oczywistym natomiast jest, że wyrywanie własnych włosów z ciała jest dla nas krzywdzące. Może spowodować łysienie, krwawienie, wrastające włosy, negatywne skutki psychiczne itp. Jednak wszystkie negatywne skutki nie są powodem, dla którego wyrywamy włosy. Często podczas wyrywanie w ogóle ignorujemy to, że możemy wyłysieć, lub w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wyrywamy. Samookaleczenia są świadomymi decyzjami, podczas gdy trichotillomania to nie nasz wybór, ale przymus, nad którym nie mamy kontroli.
Nie wyrywamy włosów z powodu autoagresji
Według innego punktu widzenia, trichotillomania i autoagresja to dwie różne rzeczy. Po pierwsze dlatego, że wyrywanie włosów nie boli. Wręcz przeciwnie, podczas wyrywania uwalniana jest dopamina, która sprawia, że czujemy się dobrze, a wyrywanie to miłe uczucie. Po drugie, nikt z nas nie chce wyrywać włosów. To nie jest nasz wybór. Nie chcemy mieć rzadkich włosów i łysych placków na głowie. Wręcz przeciwnie, chcemy przestać wyrywać. Po trzecie, nie traktujemy wyrywania włosów jako metody na pozbycie się negatywnych emocji czy gniewu. Dla mnie obecność stresu nie ma nic wspólnego z wyrywaniem włosów.
Z drugiej strony jest prawdą, że wyrywanie włosów kojarzy się nam z chwilą relaksu, odpoczynku. Dzieje się tak dlatego, że wiele osób wyrywa podczas nudy, biernego użytkowania czasu, w łóżku, fotelu, oglądając telewizję, czytając, lub przed zaśnięciem. To stan relaksu, moment, w którym przestajemy myśleć i nie musimy mieć kontroli nad sobą i nad otoczeniem. Nie wydaje się to być jednak wystarczającym dowodem, aby uznać trichotillomanię za rodzaj samookaleczenia.
Oczywistym natomiast jest, że wyrywanie własnych włosów z ciała jest dla nas krzywdzące. Może spowodować łysienie, krwawienie, wrastające włosy, negatywne skutki psychiczne itp. Jednak wszystkie negatywne skutki nie są powodem, dla którego wyrywamy włosy. Często podczas wyrywanie w ogóle ignorujemy to, że możemy wyłysieć, lub w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wyrywamy. Samookaleczenia są świadomymi decyzjami, podczas gdy trichotillomania to nie nasz wybór, ale przymus, nad którym nie mamy kontroli.
Swędzący skalp przyczyną wyrywania włosów
Ja sama nie wyrywam ani z powodu stresu, ani dla upiększenia
się. Wyrywam, bo swędzi mnie głowa. Zaczynam od skrobania, a chwilę potem
ciągnę za włosy. Najpierw delikatnie. Jeśli zapomnę się, bo akurat jestem czymś
zajęta, to całkowicie tracę kontrolę, a ciągnięcie jest coraz mocniejsze i
wyrywam włosy. Zauważyłam, że głowa swędzi mnie po zjedzeniu czegoś słodkiego,
lub kiedy kilka dni jej nie myję. Aby ratować włosy, przestałam jeść słodycze
(szczególnie czekoladę); mam świadomość, że gdy swędzi mnie głowa, to muszę ją
umyć; oraz kiedy swędzi mnie głowa, mój umysł musi przejąć kontrolę i nie
pozwolić rękom podrapać skalpu. Te trzy strategie uratowały sporo włosów. Natomiast czwartą prawdą jest, że im mniej wyrywam włosów, tym mniejszy jest przymus wyrywania.
Trening uświadamiający (o którym pisałam w poprzednim poście) bardzo pomógł mi
zrozumieć mechanizm mojego wyrywania.
Jestem pewna, że bardzo duża ilość osób wyrywających włosy nie ma nic wspólnego z chęcią okaleczenia się. Mogą jednak istnieć osoby, dla których trichotillomania to czas wyciszenia i wyładowania negatywnych emocji. Być może dzieje się tak dlatego, że wyrywamy zwykle w łóżku, w fotelu, w stanie biernej relaksacji. Wyrywanie włosów kojarzy się więc z wyciszeniem i relaksem. Jednak twierdzenie, że trichotillomania to forma autoagresji, a u jej podstaw leżą nierozwiązane problemy z dzieciństwa jest przesadą. Rozpowszechnianie takich informacji doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam rozgrzebywać swoją duszę, żeby znaleźć tę traumę, depresję i negatywne nieuleczone emocje. Wmówiłam sobie, że się kaleczę. Nie było to jednak prawdą i na szczęście te myśli szybko mnie opuściły, ponieważ nie lubię okłamywać sama siebie. Przypadków trichotillomanii jest bardzo wiele i każdy sam zna siebie najlepiej.
środa, 20 listopada 2013
Czy trichotillomania jest naturalną reakcją obronną przeciw grzybom?
Grzybica przyczyną trichotillomanii?
| Skóra głowy u osób wyrywających włosy jest delikatna |
Wielu ludzi cierpiących na trichotillomanię zauważyło wpływ diety na wyrywanie włosów. Grzyby i drożdże karmią się cukrem, aby się rozmnażać, a jak wielu zauważyło, cukier drastycznie zwiększa ochotę na wyrywanie włosów. Cukier sprawia też, że skalp swędzi. Niektórzy czują też, że niemyte przez kilka dni włosy mają lekki zapach grzyba lub drożdży.
W tym poście zagłębie się w tę częściowo udokumentowaną teorię, podając przykłady opisane przez naukowców oraz prywatne osoby. Być może niektórzy uznają te informacje za przydatne i podobne do ich historii.
„(...)szukałam informacji na temat leczenia nawracających
infekcji zatok. Zaczęłam brać ACV [lek przeciwwirusowy, acyklowir] na ciągły
kaszel po zapaleniu zatok. Natychmiast poczułam, że mogę oddychać lepiej i
zaczęłam wykaszliwać śluz z klatki piersiowej. Po kilku dniach zauważyłam, że
coś jeszcze się we mnie zmieniło. Przez około 25 lat wyrywałam włosy z głowy,
ale przez te 2 lub 3 dni, kiedy zażywałam ACV, przestałam wyrywać. W ogóle o
tym nie myślałam, więc nawet nie zdałam sobie z tego sprawy! Wtedy zaczęłam
zastanawiać się czy to był skutek ACV i przypomniałam sobie artykuł sprzed
kilku lat napisany przez mężczyznę, którego córka wyrywała włosy. Szukał on
informacji na ten temat i uważał, że jego córka wyrywa włosy przez dermatitis
rodzaj egzemy-grzyba. Zaczęłam myśleć, że ACV pozbyło się owego grzyba z mojej
głowy, co spowodowało zaprzestanie ciągnięcia. Pisząc to dzisiaj mijaj już 3
tygodnie bez wyrywania włosów z mojej głowy. To jest niesamowite! Nigdy
wcześniej okres bez wyrywania włosów nie trwał tak długo. Jestem tak
podekscytowana. Dziękuję bardzo za to panaceum”, pisze Angela z Nashvile. Czy
faktycznie lek przeciw wirusom wyleczył grzybicę skalpu Angeli, jak twierdzi
ona sama? ACV nie jest lekiem przeciw grzybicy. Jak potoczyły się jej dalsze
losy? Wielu pacjentów cierpiących na trichotillomanię zauważa działanie leków
jedynie przez pierwsze 1-3 miesiące, po czym następuje nawrót choroby. Dokładnie
przeprowadzona badania uwzględniają długoterminowe, kilkunastomiesięczne
wyniki.
Co to jest ACV?
ACV, czyli acyklowir, jest organicznym związkiem chemicznym,
zaliczanym do grupy leków przeciwwirusowych. Jego działanie polega na
blokowaniu jednego z enzymów wirusa, co hamuje jego dalszą replikację i tym
samym skraca przebieg choroby. Nie wszyscy pacjenci reagują dobrze na ten lek.
Część z nich reaguje w małym stopniu lub bez poprawy stanu zdrowia, a niektórzy
narzekają na częste i bolesne nawroty choroby. Acyklowir stosowany jest przy
infekcjach wirusowych, głównie w leczeniu opryszczki wirusowej, jak również
ospy wietrznej i półpaśca. Nie udało mi się znaleźć żadnej informacji o ACV
jako leku przeciw grzybicy.
Grzybica skalpu
Na innym forum znalazłam informację o kobiecie, która ma
drożdże w warstwie tłuszczowej skalpu: „Mam pewną chorobą (drożdżaki w warstwie
tłuszczowej mojej głowy), która powoduje zarówno strupy jak i wypadanie włosów.
Te strupy nie są duże i nie mam łysiny. Dermatolog mówi, że moje mieszki włosowe
są tak poirytowane, że ledwo co się trzymają włosów i przez to tracę wiele
włosów podczas mycia głowy, czesania.” Kobieta ta nie ma trichotillomanii,
jednak jej skalp jest bardzo poirytowany.
Trichotillomania naturalną reakcją obronną organizmu na grzybicę
Kender i Grant, porównując wszystkie obserwacje doszli do
wniosku, że niektórzy ludzie wyrywają włosy, z powodu miejscowego podrażnienia
skóry, spowodowanego przez chemikalia uwalniane w głąb warstwy tłuszczowej
skóry przez mikroorganizmy na skórze. W szczególności sądzą, że część (około
60%) przypadków wyrywania włosów jest pogarszana (lub powodowana) przez
miejscowe reakcje alergiczne na enzymy i/lub alkohole tłuszczowe wytwarzana
przez zwykle nieszkodliwe drożdżowce o nazwie Malassezia. Prawie każdy ma te drożdżaki skórne, szczególnie w mieszkach
włosowych brwi, rzęs i skóry głowy. Jednakże, ludzie wyrywający mogą różnić się
od innych tym, że ich system immunologiczny reaguje silniej na ich obecność w
organizmie. Z tej perspektywy wyrywanie włosów jest jak kichanie: ciało usiłuje
pozbyć się irytujących substancji powodujących alergie.
Więcej o badaniu Kender’a i Grant’a znajduje się tutaj (w
języku angielskim): http://www.oocities.org/ttmlarchive/research-foodandskincare.html
Higiena skalpu z zakażeniem grzybicznym
Kender i Grant sugerują użycie przeciwgrzybicznych
szamponów. Jako przykład dobrze działającego na drożdżaki/grzybicę szamponu
podali Nizoral, dostępny również w Polsce. Jeśli podejrzewasz, że twoja
trichotillomania spowodowana jest przez grzybicę, najlepiej udać się do
dermatologa, poprosić o pobranie próbek i dopiero po diagnozie zastosować się
do leczenia zaproponowanego przez dermatologa. Na rynku oprócz Nizoralu
dostępnych jest wiele środków. Sugeruję uważanie na szampony, w których mogą
znajdować się bardzo wysuszające, irytujące substancje (SLS - Sodium Laureth Sulfate),
które mogą podrażnić delikatną skórę głowy, która codziennie jest szarpana i
ciągnięta. Szampony z SLS, do których zalicza się Nizoral, podrażniają i wysuszają mój skalp. Skóra głowy po umyciu głowy jest sucha i napięta. Dlatego zamiast szamponu używam odżywki do włosów z delikatnymi detergentami. Odżywka nawilża mój skalp, jednocześnie zapewniając delikatne oczyszczenie. O wypracowanej przeze mnie metodzie delikatnego, lecz jednocześnie
skutecznego mycia włosów oraz dbaniu o higienę skalpu napisałam już wcześniej
tutaj: http://trichotillomaniak.blogspot.com/2013/11/pielegnacja-skory-gowy-i-wosow-u-osob-z.html
Dieta a wyrywanie włosów
John Kender zasugerował również dietę blokującą rozmnażanie Malassezii.
Porównał on dwa grzyby: Candida oraz Malassezia. Kender pisze, że istnieje
pewna zależność między Candida (który powoduje np drożdżowe infekcje pochwy) a
Malassezia (grzyb podejrzany o wywoływanie trichotillomanii). Wydaje się, że
oba grzyby rozrastają się, kiedy dieta jest bogatsza w cukier i kofeinę, oraz
podczas wzrostu napięcia przedmiesiączkowego i wzrostu progesteronu. Jednakże,
wygląda na to, że Malassezia szczególnie lubi przebywać w tłustym środowisku skóry,
więc pokarmy bogate w substancje tłuszczowe jak sterole i lecytyny (żółtka jaj,
orzechy ziemne, soja) wydają się zwiększać wzrost Malassezii, lecz nie
Candidii.
Kender sugeruje dalej, że dieta przeciw grzybowi Candida tylko
w części przyniosłaby efekty w leczeniu trichotillomanii. Wydaje się konieczne
usunąć z diety również inne produkty spożywcze. Wielu ludzi, którzy
zrezygnowali ze spożycia cukru i kofeiny zauważyło korzyści. Dieta przeciwgrzybiczna
jest krokiem we właściwym kierunku. Pełen efekt leczenia można uzyskać
zmniejszając spożycie również czekolady, jaj, roślin strączkowych, itp.
Na amerykańskim forum kobieta o nicku Healthybratt również
opisuje ogromną efektywność diety przeciwgrzybicznej. W swojej historii
opisuje, że kiedyś wyrywała rzęsy. Ciągle ją irytowały, a raz nawet wyrwała
wszystkie rzęsy z powieki. Czuła przymus, a innym razem wyrywanie było
automatyczne, jak zganianie muchy, która usiadła na skórze. Po przeprowadzeniu
dogłębnego oczyszczania z drożdży i reżimu na nieszczelne jelito nie ma już
tego problemu i może nawet nosić makijaż (tusz do rzęs) bez uczucia przeszkadzania
lub podrażnienia.
Dieta oczyszczająca z grzybów i drożdżaków
Istnieją naturalne produkty, które działają
przeciwgrzybicznie na cały organizm. Nie trzeba faszerować się lekarstwami,
które mogą wywołać efekty uboczne. Można sięgnąć do natury. Jeżeli ktokolwiek
uważa, że przyczyną jego trichotillomanii są grzyby, to spożywanie niżej
wymienionych produktów jest jak najbardziej wskazane. Należy przy tym pamiętać,
że wyrywanie włosów często zaczyna się po spożyciu cukru lub kofeiny. Spożycie
tych substancji powinno być zredukowane do minimum.
Produkty przeciwgrzybiczne:
- Ekstrakt z pestek grejpfruta
- Czarny orzech
- Ekstrakt z liści oliwy
- Olej z oregano
- Oregano
- Czosnek
- Berberyna
Osobiście jako lek przeciw grzybicy polecam ekstrakt z pestek grejpfruta. Buteleczkę
można kupić w każdej aptece, a jego działanie jest wielorakie: zwalcza wirusy,
grzyby, bakterie, tak u ludzi jak i u zwierząt. Ma szerokie spektrum działania
i przynosi wiele korzyści. Jest łatwo dostępny i przynosi szybkie rezultaty. Ponadto
zawiera cenne elementy, np witaminę C, E, bioflawonoidy. Oczyszcza organizm i
wzmacnia system odpornościowy.
Inną, popularną metodą oczyszczania organizmu z toksyn, jest picie soku z cytryny. Panuje tutaj dowolność, jednak należy pamiętać, aby nie dodawać do niego słodkich produktów. Sok z cytryny można wymieszać z wodą i pić przez słomkę, co zmniejszy kontakt kwasu ze szkliwem zębów (dla tych, którzy mają wrażliwe zęby).
Kender opracował ponadto dwie listy produktów spożywczych: jedną, która pomaga w zaprzestaniu wyrywania włosów, oraz drugą - produkty, które przyczyniają się do ciągnięcia. Wiele dzieci przestało całkowicie wyrywać włosy po dostosowaniu się do jego diety.
Produkty żywnościowe, które pomagają w zaprzestaniu wyrywania włosów:
Inną, popularną metodą oczyszczania organizmu z toksyn, jest picie soku z cytryny. Panuje tutaj dowolność, jednak należy pamiętać, aby nie dodawać do niego słodkich produktów. Sok z cytryny można wymieszać z wodą i pić przez słomkę, co zmniejszy kontakt kwasu ze szkliwem zębów (dla tych, którzy mają wrażliwe zęby).
Kender opracował ponadto dwie listy produktów spożywczych: jedną, która pomaga w zaprzestaniu wyrywania włosów, oraz drugą - produkty, które przyczyniają się do ciągnięcia. Wiele dzieci przestało całkowicie wyrywać włosy po dostosowaniu się do jego diety.
Produkty żywnościowe, które pomagają w zaprzestaniu wyrywania włosów:
- pomarańcze,
- jabłka,
- fruktoza,
- czerwone wino,
- cytryny,
- wiśnie,
- wołowina,
- czosnek,
- cebula,
- kiwi,
- limonki,
- zielone banany,
- herbata bezkofeinowa,
- korzeń imbiru,
- papaja,
- guawa,
- kefir z jogurtem,
- ananas,
- musztarda,
- kapusta,
- bez-cukrowy jogurt z koloniami bakterii,
- brukselka.
- cukier, środek słodzący aspartam (np. w Koli dietetycznej),
- glukoza,
- żółtko,
- kofeina,
- czekolada,
- popcorn i kukurydza,
- pestki pomidora,
- orzechy, zwłaszcza ziemne,
- glutaminian sodu,
- kiełki lucerny,
- asparaginian,
- skorupiaki (homary, krewetki, kraby, małże),
- wszystkie produkty sojowe,
- rośliny strączkowe,
- tłuszcz zawarty w maśle,
- tłuste ryby, np tuńczyk, śledź, sardynki, łosoś, makrela,
- azotyny,
- groch,
- każdy rodzaj fasoli,
- cebulki włosowe! ;)
Dogłębne oczyszczenie organizmu poprzez odpowiednią dietę i użycie maści lub szamponów przeciwgrzybicznych może pomóc w leczeniu trichotillomanii. Nie wiadomo, czy teoria ta ma zastosowania do wszystkich przypadków przymusu wyrywania włosów, jednak warto spróbować. Może swędzący skalp ma swoją przyczynę, a nie jest jedynie wymyślonym uczuciem, które trzeba ignorować. Być może wyrywanie włosów to pewien sposób na ulżenie organizmowi, który nie radzi sobie z reakcjami alergicznymi.
niedziela, 17 listopada 2013
Farmakologiczne leczenie trichotillomanii
Szukanie konkretnych, szczegółowych informacji na temat
farmakologicznego leczenia trichotillomanii zajmuje bardzo dużo czasu, a jego
wyniki są niezadowalające. Dzieje się tak, ponieważ sami naukowcy nie mogą
jednoznacznie powiedzieć, jakie działanie mają lekarstwa na pacjentów z
trichotillomanią. Wielu pacjentów czuje, że lekarstwa w ogóle im nie pomagają. Na
innych lekarstwa działają przez pierwsze 3 miesiące, po czym powracają nawroty
choroby. Liczba badań nad leczeniem farmakologicznym przymusu wyrywania włosów
jest bardzo niewielka. Przed podjęciem farmakoterapii należy pamiętać, że sami
badacze przyznają, iż nie przeprowadzono systematyzującej oceny skuteczności
leków na trichotillomanię. Więcej szczegółów opisuję w dalszej części
tego wpisu.
Selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego jako lek na trichotillomanię?
Farmakologiczne leczenie trichotillomanii ukierunkowało się na leczenie biologicznych
mechanizmów, które mogą być związane z kompulsywnym lub obsesyjnym zachowaniem.
Leki takie zawierają selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI,
ang. Selective Serotonin Reuptake Inhibitor). Jest to grupa
psychoanaleptycznych leków stosowanych m.in. w depresji, fobii społecznej,
zespole Aspergera, lęku uogólnionym, nerwicy natręctw, przedwczesnym wytrysku.
Przykładowe związki zaliczane do SSRI to: citalopram, dapoksetyna, paroksetyna,
escitalopram, fluoksetyna, fluwoksamina, sertralina. Działanie terapeutyczne
SSRI spowodowane jest wzrostem stężenia serotoniny (neuroprzekaźnika).
Fluoksetyna jest najczęściej stosowanym środkiem farmakologicznym w celu
leczenia trichotillomanii. Czy jednak leczenie fluoksetyną jest skuteczne? W
jednym z badań fluoksetyna okazała się nie lepsza od placebo, w podwójnej
ślepej próbie. W innym małym badaniu wykazano, że klomipramina jest lepsza niż
dezypramina w zredukowaniu wyrywania włosów. Jednak stwierdzono, że początkowy
sukces leczenia klomipraminą zawodzi po trzech miesiącach i jest nieskuteczny.
Na podstawie opisanych badań wydaje się więc, że badania nad skutecznością
farmakoterapii jak i sama farmakoterapia jest wciąż bardzo nieuporządkowana.
„Pharmacotherapy for trichotillomania” (Farmakoterapia
trichotillomanii), Rothbart R, Amos T, Siegfried N, Ipser JC, Fineberg N,
Chamberlain SR, Stein DJ, to stosunkowo niedawno opublikowana praca naukowa wydana online 8.11.2013. Jest zatem jednym z najświeższych badań nad skutecznością leczenia przymusu wyrywania włosów przy użyciu SSRI.
Rothbart et al dokonali przeglądu i systematyzacji badań z
randomizacją (losowym przydzieleniem wartości) określonych w celu zrecenzowania
dowodów farmakologicznego leczenia trichotillomanii. W badaniach trwających od
6 do 12 tygodni użyto różnych SSRI. Wyniki oparte są na ośmiu badaniach,
przeprowadzonych na łącznie 204 osobach. Nie znaleziono wystarczających dowodów
aby udowodnić ostatecznie, że jakiś szczególny lek jest skuteczny w leczeniu
trichotillomanii. Ponadto, działania niepożądane i skutki uboczne
farmakoterapii nie zostały wystarczająco dobrze udokumentowane w większości
badań. Ze względu na różnice w sposobach przeprowadzania badań, Rothbart at el
nie byli w stanie połączyć swoich wyników, aby wysunąć z nich jednoznaczne
konkluzje. Jednakże, we wczesnej próbie znaleziono trochę dowodów na
skuteczność klomipraminy, a podczas dwóch niedawno przeprowadzonych prób zanotowano
statystycznie istotne wyniki leczenia olanzapiną i N-acetylocysteiną. Jednak
wciąż potrzebne są dalsze badania, aby znaleźć optymalny lek na
trichotillomanię.
Wnioski badań przeprowadzonych przez Rothbart’a at el
Według Rothbart’a at el badania nad wpływem SSRI na
skuteczność leczenia trichotillomanii nie wykazały żadnych mocnych dowodów na wpływ
leczenia indywidualnych pacjentów. Niepublikowane badania terapii naltreksonem również
nie dostarczają mocnych dowodów na skuteczność leczenia. Dwa badania: nad
olanzapiną i N-acetylocysteiną okazały się szczególnie ważne, jako że leczenie
nimi było znacząco skuteczne. Jedno z badań nad klomipraminą wykazało wpływ
leczenia na dwóch spośród trzech pacjentów. Autor badań doszedł jednak do
wniosku, że żadna specyficzna grupa leków nie wykazała skuteczności w leczeniu
trichotillomanii. Wstępne dane sugerują skuteczność leczenia klomipraminą, N-acetylocysteiną
i olanzapiną, jednak próby badań nad tymi lekami były bardzo małe i wymagają
dalszego badania. Dodatkowo, 6 - 12 tygodni to zbyt krótki czas na
zaobserwowanie długoterminowych skutków.
Zaburzenia występujące wraz z trichotillomanią
Pomimo wielu niewiadomych na temat skuteczności SSRI w leczeniu trichotillomanii, wielokrotnie spotkałam się z przepisywaniem ich pacjentom. Być może dzieje się tak dlatego, że SSRI leczą przede wszystkim inne zaburzenia. Pacjenci twierdzą bardzo często, że przepisane środki nie pomagają im w leczeniu wyrywania włosów. Według mnie przepisywanie SSRI na leczenie jedynie trichotillomanii jest nie warte zachodu i skutków ubocznych. Być może jednak jakiś mały procent pacjentów zauważy różnicę w liczbie wyrwanych włosów i będzie zadowolony z leczenia. Chociaż niewielka jest liczba badań nad procentem występujących z trichotillomanią innych zaburzeń, Dr Gary Christensen et al zgłosili następujący stosunek procentowy niżej wymienionych zaburzeń do występowania wraz z trichotillomanią (badanie przeprowadzona na 186 osobach):
- głęboka depresja 51.6%,
- uogólnione zaburzenie lękowe 27.0%,
- nadużycie alkoholu 19.4%,
- proste fobie 18.8%,
- zaburzenie obsesyjno-kompulsywne 13.4%,
- fobia społeczna 11.3%,
- bulimia 8.1%,
- anoreksja 1.6%,
- chroniczne tiki ruchowe 3.2%,
- syndrom Tourette'a 0,005%.
Własna opinia na temat SSRI
Moje doświadczenie ogólnie z farmakoterapią jest raczej
nieprzyjemne. Jeżeli nie muszę zażywać lekarstw, to tego nie robię. Staram się
stosować alternatywne sposoby leczenia, a przede wszystkim prewencję. Każdy lek
ma listę skutków ubocznych, których wolę unikać. Nie chcę zażywać żadnych
lekarstw na trichotillomanię, ponieważ takowych na rynku nie ma. Nie ma jednego
ukierunkowanego na zaprzestanie wyrywania włosów leku. Leki, które przepisują
psychiatrzy, są zaprojektowane do leczenia głównie innych chorób. Nie wierzę,
że fluoksetyna jak czarodziejska różdżka sprawi, że z dnia na dzień przestanę
wyrywać włosy. Moje własne strategie (behawioralne i dieta niskocukrowa) dają wspaniałe
efekty, bez potrzeby polegania na lekarstwach. Chcę sama znaleźć w sobie siłę,
aby całkowicie przestać wyrywać włosy. Nie chcę być królikiem doświadczalnym
psychiatrów, którzy sami do końca nie wiedzą, jaka jest efektywność leczenia
medykamentami.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Dlaczego ludzie wyrywają włosy
Wyrywanie włosów nie ogranicza się tylko do włosów na
głowie. Trichotillomania często każe wyrywać włosy także z brwi, rzęs, a nawet
całego ciała. Oficjalne przyczyna trichotillomanii jest wciąż nieznana, istnieją jednak szczątkowe dane. Wiek, w którym zaczynamy wyrywanie włosów jest już nieco lepiej oszacowany.
Przyczyny trichotillomanii - moja historia
Sądzę, że jedną z przyczyn mojego wyrywania włosów była
odraza do włosów łonowych. Zaczęły one rosnąć w dość wczesnym wieku. W wieku 10
lat nie wiedziałam jeszcze, jak wygląda owłosienie ciała dorosłej osoby w
okolicach bikini. Widziałam włosy na nogach, rękach, plecach, brzuchu, pod
pachami u osób dorosłych, ale nigdy nie interesowałam się tym, jak wyglądają ich
prywatne części ciała. W filmach i serialach, w których grały aktorki ubrane w
bikini i stroje kąpielowe (np. Słoneczny patrol) wszystkie kobiety ubierały
bardzo wycięte w okolicach bikini stroje. Ich pachwiny były zupełnie gładkie.
Również w gazetach, gdzie prezentowano najnowsze stroje na lato, wszystkie
modelki miały nieowłosione, gładkie pachwiny. Także katalogi z odzieżą
reprezentowane były przez gładkie, nieowłosione kobiety. Poza tym nikt nigdy nie mówił o włosach łonowych. Włosy łonowe były dla mnie biologiczną anomalią. Żyłam więc w świadomości,
że tylko ja mam owłosione pachwiny i busz między nogami, a wszystkie inne
dziewczyny są tam gładkie i bez włosów. Modliłam się z płaczem do Boga, żeby stał się cud i żeby te
włosy zniknęły. Przez wiele lat nie mogłam ich zaakceptować. Włosy łonowe
wydawały mi się brzydkie, paskudne, obrzydliwe, dziwaczne. Gdy modlitwy do Boga
nie pomogły, nie stał się cud i moje włosy nie zniknęły, zaczęłam wyrywać je
palcami. Jako 10-latka nie miałam ani maszynki do golenia, ani pęsety, ani
depilatora. Włosy na nogach również wydawały mi się bardzo nieatrakcyjne, ale
przynajmniej wiedziałam, że inni ludzie też je mają, więc jakoś zaakceptowałam
ich brzydotę do czasu, aż mama pozwoliła mi golić nogi. Odraza do włosów
łonowych mogła być jedną z przyczyn mojego kompulsywnego wyrywania włosów. Mniej
więcej w tamtym czasie zaczęłam wyrywać również włosy z głowy.
Dzisiaj, w wieku 24 lat, wiem, że włosy u osób dorosłych występują na całym ciele. Niektóre są krótkie i cienie, inne dłuższe i grubsze. Dopiero niedawno zaakceptowałam swoje włosy łonowe. Musiałam przebyć długą drogę, aby zrozumieć, że to media wypaczyły mój obraz kobiety. Ciało ludzkie w telewizji, w magazynach, w mediach, przedstawiane jest jako szczupłe, lekko opalone, jędrne, młode, nieowłosione. Uważam, że ludzie nie powinni być reprezentowani jedynie przez klony z magazynów. Byłam bardzo wdzięczna Lenie Dunham za granie nago w serialu "Dziewczyny", gdzie pokazała, jak wygląda wiele dziewczyn. Tak wiele dziewczyn wygląda w ten sposób, lecz ten typ sylwetki wprost nie istnieje w mediach. Bardzo wielka krzywda dzieje się z tego powodu i dziewczętom i chłopcom, z oczywistych względów. Ta świadomość sprawia, że swoje własne dzieci chcę wychowywać jak najdalej od telewizji, gazet, nawet radia i oczywiście internetu - najlepiej w dżungli, gdzie poznają, co jest prawdą. Realia są bardzo inne od kolorowych błyszczących stron i ekranów.
Dzisiaj, w wieku 24 lat, wiem, że włosy u osób dorosłych występują na całym ciele. Niektóre są krótkie i cienie, inne dłuższe i grubsze. Dopiero niedawno zaakceptowałam swoje włosy łonowe. Musiałam przebyć długą drogę, aby zrozumieć, że to media wypaczyły mój obraz kobiety. Ciało ludzkie w telewizji, w magazynach, w mediach, przedstawiane jest jako szczupłe, lekko opalone, jędrne, młode, nieowłosione. Uważam, że ludzie nie powinni być reprezentowani jedynie przez klony z magazynów. Byłam bardzo wdzięczna Lenie Dunham za granie nago w serialu "Dziewczyny", gdzie pokazała, jak wygląda wiele dziewczyn. Tak wiele dziewczyn wygląda w ten sposób, lecz ten typ sylwetki wprost nie istnieje w mediach. Bardzo wielka krzywda dzieje się z tego powodu i dziewczętom i chłopcom, z oczywistych względów. Ta świadomość sprawia, że swoje własne dzieci chcę wychowywać jak najdalej od telewizji, gazet, nawet radia i oczywiście internetu - najlepiej w dżungli, gdzie poznają, co jest prawdą. Realia są bardzo inne od kolorowych błyszczących stron i ekranów.
Program dokumentalny przyczynił się do mojej trichotillomanii
Czasami wyrywanie włosów może być spowodowane nagłym
zainteresowaniem włosami, pozytywnym lub negatywnym. Dla mnie były to zmiany
fizyczne, jakie zachodzą w okresie dojrzewania. Jednak oprócz obrzydzenia
włosami łonowymi, szczególne zainteresowanie włosami na głowie pojawiło się u mnie po
obejrzeniu programu dokumentalnego o rodzajach bakterii i roztoczy. Obraz z
ekranu przedstawiał monstrualne obrzydliwe stworzenia, które żyją w moim
otoczeniu i chodzą po mnie. Pamiętam dobrze, że pewien rodzaj roztoczy, który
żyje na naszej głowie, ma rozmiary nieco mniejsze niż pół milimetra. „Roztocza
te są niewidoczne gołym okiem. Gdyby były odrobinę większe, to głowy by nas
swędziała”, mówił lektor. Wtedy zaswędziała mnie głowa i właśnie w tamtym
momencie zaczęłam drapać skórę głowy, zdrapując brud, skórki, a przy okazji
wyrywając moje pierwsze włosy.
Przyczyny wyrywania włosów
Przyczyny wyrywania włosów, oczywiście, nie są zbyt dobrze
zbadane przez naukowców, jednak z tego co ustalono uznaje się za prawdziwe
kilka związków przyczynowo-skutkowych dotyczących przymusu wyrywania włosów. Powodów
może być wiele lub wcale. Trichotillomnia, według oficjalnych ustaleń może, ale
nie musi być spowodowana lub przyspieszona przez czynniki psychologiczne lub
wydarzenia z życia. Niektórzy twierdzą, że wyrywają od zawsze, inni nie umieją
podać konkretnego roku lub wydarzenia, po którym zaczęli wyrywać. Jest też
grupa osób, które dokładnie wiedzą, jakie wydarzenie przyczyniło się do
rozpoczęcia wyrywania włosów. Do najczęściej opisywanych wydarzeń należą takie,
które oznaczają jakąś dużą zmianę w życiu. Przykładami takich wydarzeń mogą być
na przykład: śmierć członka rodziny, nowa szkoła, rozwód rodziców, przeprowadzka,
zmiana pracy.
Ludzie, którzy wyrywają włosy, czasem wspominają, że rozpoczęcie
wyrywania włosów było połączone z zakażeniem skalpu, na przykład poprzez wszy. Inni
zaczęli wyrywać w okresie, w którym po prostu bali się wesz - chociaż nie mieli
z nimi kontaktu. Znaczna ilość ludzi zaczęła wyrywać swoje włosy po tym, jak
zobaczyła je pod mikroskopem. Niemniej jednak, wydarzeń, które rozpoczynają
wyrywanie włosów może być bardzo wiele, lub wcale, jak wspominałam wcześniej. Prawdopodobne
jest również, że wydarzenia te przyczyniają się jedynie do wcześniejszego
rozpoczęcia wyrywania, które i tak byłoby nieuchronne. Badania nad przyczynami
trichotillomanii są bardzo niepełne i nie rozwinięte, dlatego polegam tylko na wypowiedziach
psychologów, psychiatrów, oraz forumowiczek, a przede wszystkim dzielę się
szczerze swoją własną historią. Jestem tylko kawałkiem puzzli, a razem z innymi
ludźmi, którzy wyrywają włosy, jesteśmy puzzlami w jednej wielkiej rozsypce.
Statystyki o zaczynaniu trichotillomanii
Większość przypadków trichotillomanii zaczyna się w wieku
dorastania, a dokładniej pomiędzy 11
a 15 rokiem życia. Kolejną dużą grupą osób, dla których
zaczyna się dopiero potrzeba wyrywania, są dzieci w wieku od 6 do 10 lat. Średni
wiek, w którym zaczyna się wyrywać włosy, to 13,1. Inne badania mówią o średnim
wieku zaczynania 10,7. Najmłodszy człowiek z trichotillomanią miał jedynie rok,
a najstarszy zanotowany przypadek rozpoczynania tej bolesnej drogi - 39 lat. Nieoficjalnie
wiek rozpoczęcia trichotillomanii bardzo się waha, od niemowlęcia aż po osoby
starsze. Naukowcy badający trichotillomanię nie wiedzą do końca, jakie są
przyczyny wyrywania włosów przez nastolatków. Być może moja historia rzuci więcej
światła na ową przyczynę. Logiczne jest, że w okresie dojrzewania pojawiają się
włosy w wielu miejscach ciała, gdzie wcześniej ich nie było. Być może odraza do
tych włosów sprawia, że zaczynamy je wyrywać. Możliwe, że moja teoria jest
prawdziwa dla części osób. Podczas okresu dojrzewania zachodzi przecież wiele
innych zmian, w tym zmiany hormonalne, które mają wpływ na nasz mózg.
Jedynie 5-8% przypadków trichotillomanii jest genetycznie uwarunkowana
Dzięki Duke University Hospital Scientists w Durham, w
Karolinie Północnej wiemy już, że przymusowe wyrywanie włosów może być
dziedzicze. Mutacje w genie o nazwie SLITKR1 są obecne jedynie u - jak
oszacowano - 5-8% osób z trichotillomanią. Badania nad trichotillomanią mają to
do siebie, że zawsze są przeprowadzane na stosunkowo niewielkiej liczbie osób. Badania
nad genami odpowiadającymi za wyrywanie włosów przeprowadzono na jedynie 44
osobach, więc nie są do końca zadowalające, ale w pewien sposób rzucają więcej
światła na to zaburzenie i przybliżają nas do lepszego poznania naszego
zaburzenia. W mojej rodzinie jestem odosobnionym przypadkiem osoby rwącej włosy
z głowy, choć nie wykluczam, że ktoś może trzymać to wstydliwe zaburzenie w
tajemnicy. Z niecierpliwością czekam na szersze i bardziej wnikliwe badania nad
trichotillomanią. Wyrywanie włosów powinno być bardzo interesującym
zagadnieniem dla neurologów i psychiatrów. Niekontrolowany przymus wyrywania
lub zjadania włosów może mieć niezwykle ciekawe podłoże.
W wielu artykułach podaje się, jakoby rola genów w trichotillomanii była "ogromna". Jednak bardzo niewielka skala badań oraz mały procent przypadków, u których owa mutacja w genie SLITKR1 występuje, wskazują, że jego rola wcale nie jest tak ogromna. Użyłabym raczej innego słowa, a mianowicie "zaskakująca". Zaskoczeniem jest to, że coś uważane przez długi czas po prostu za nałóg lub zachowanie nabyte i utrwalone, może być wywołane przez geny. Nasuwa się oczywiście pytanie: skoro trichotillomania u wszystkich chorych wygląda podobnie oraz nie ujawnia się od razu po urodzeniu, to dlaczego tylko niektórzy mają ową mutację w genie? Co w takim razie wywołuje trichotillomanię u pozostałych 92-95% pacjentów? Hipotetycznych odpowiedzi jest wiele, lecz nauka wciąż nie poświęca wystarczająco dużo uwagi przyczynom trichotillomanii. Literatura na ten temat milczy.
O trichotillomanii nadal niewiele wiadomo. Czasami przeczytać można, że depresja jest powodem trichotillomanii. Wniosek ten wypłynął stąd, że u chorych, u których występuje przymus wyrywania włosów bardzo często występuje także depresja. Często jednak trichotillomania pojawia się najpierw, a jej skutkiem jest łysienie, obniżenie poczucie własnej wartości i atrakcyjności. Niska samoocena i chęć ukrycia łysych miejsc przed otoczeniem przyczyniają się do depresji. Nie jest to jednak reguła, co pokazują przykłady, które opisałam wyżej.
Istnieje również inna ciekawa teoria o przyczynach trichotilomanii, mianowicie, według tej teorii człowiek ma naturalne predyspozycje do wyrywania włosów, tak, jak niektóre gatunki zwierząt (np. małpy iskają się. Btw ilu z Was zostało porównanych do iskających się małp?). Większość ludzi nie ma problemów z nauczeniem się kontroli nad tych zachowaniem. Istnieją jednak osobniki, które nijak nauczyć się tej kontroli nie mogą. Powtarzane zachowanie z czasem utrwala się i po kilku tygodniach, miesiącach, czy latach, jeszcze trudniej przerwać to samonapędzające się koło. Teoria ta bardzo pasuje do mojego przypadku. Proponowana przez psychologów terapia behawioralno-poznawcza idzie w parze z tą teorią. Jest to jednak teoria, która nie ma naukowego potwierdzenia.
W wielu artykułach podaje się, jakoby rola genów w trichotillomanii była "ogromna". Jednak bardzo niewielka skala badań oraz mały procent przypadków, u których owa mutacja w genie SLITKR1 występuje, wskazują, że jego rola wcale nie jest tak ogromna. Użyłabym raczej innego słowa, a mianowicie "zaskakująca". Zaskoczeniem jest to, że coś uważane przez długi czas po prostu za nałóg lub zachowanie nabyte i utrwalone, może być wywołane przez geny. Nasuwa się oczywiście pytanie: skoro trichotillomania u wszystkich chorych wygląda podobnie oraz nie ujawnia się od razu po urodzeniu, to dlaczego tylko niektórzy mają ową mutację w genie? Co w takim razie wywołuje trichotillomanię u pozostałych 92-95% pacjentów? Hipotetycznych odpowiedzi jest wiele, lecz nauka wciąż nie poświęca wystarczająco dużo uwagi przyczynom trichotillomanii. Literatura na ten temat milczy.
Czy depresja jest przyczyną trichotillomanii?
O trichotillomanii nadal niewiele wiadomo. Czasami przeczytać można, że depresja jest powodem trichotillomanii. Wniosek ten wypłynął stąd, że u chorych, u których występuje przymus wyrywania włosów bardzo często występuje także depresja. Często jednak trichotillomania pojawia się najpierw, a jej skutkiem jest łysienie, obniżenie poczucie własnej wartości i atrakcyjności. Niska samoocena i chęć ukrycia łysych miejsc przed otoczeniem przyczyniają się do depresji. Nie jest to jednak reguła, co pokazują przykłady, które opisałam wyżej.
Czy przyczyną trichotillomanii jest niewyuczona kontrola nad instynktem?
Istnieje również inna ciekawa teoria o przyczynach trichotilomanii, mianowicie, według tej teorii człowiek ma naturalne predyspozycje do wyrywania włosów, tak, jak niektóre gatunki zwierząt (np. małpy iskają się. Btw ilu z Was zostało porównanych do iskających się małp?). Większość ludzi nie ma problemów z nauczeniem się kontroli nad tych zachowaniem. Istnieją jednak osobniki, które nijak nauczyć się tej kontroli nie mogą. Powtarzane zachowanie z czasem utrwala się i po kilku tygodniach, miesiącach, czy latach, jeszcze trudniej przerwać to samonapędzające się koło. Teoria ta bardzo pasuje do mojego przypadku. Proponowana przez psychologów terapia behawioralno-poznawcza idzie w parze z tą teorią. Jest to jednak teoria, która nie ma naukowego potwierdzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
