Mój stan przez ostatni rok stopniowo się pogarszał. Byłam bardzo zajęta pracą i obowiązkami. Postanowiłam dać z siebie wszystko. Wyniki są idealne. W końcu cały swój czas poświęciłam obowiązkom. Schudłam przy tym do wagi, którą ostatnio miałam w gimnazjum. I... zapomniałam, jak się bawić.
Postanowiłam zrobić sobie dwa dni wolnego. Miały to być dni tylko dla mnie - na robienie tego, co lubię. Stworzyłam plan dnia i wypełniłam go aktywnościami, które kiedyś (kiedy miałam czas wolny) uwielbiałam robić. Jednak z nadejściem upragnionej wolnej soboty stierdziłam, że przecież w domu jest bałagan i całą sobotę spędziłam sprzątając. Uwielbiam być produktywna.
To nic. Jest jeszcze niedziela. W niedzielę na pewno znajdę czas na zrobienie czegoś tylko dla siebie. Tuż po obudzeniu przypomniałam sobie, że trzeba jeszcze zrobić coś do pracy, zerwałam się z łóżka i zaczęłam pracować.
Ostatnio codziennie wyrywam włosy. Zaczęłam to robić nawet w sytuacjach, w których nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Zaczęłam też wyrywać w miejscach, w których wcześniej nigdy nie wyrywałam.
Sądzę, że kompletny brak zabawy w moim życiu jest bardzo powiązany z pogorszeniem mojej trichotillomanii. Mam jeszcze pół niedzieli żeby zrobić coś fajnego dla siebie, spróbować się odstresować, zabawić... W tym momencie będę musiała się do tego zmusić. Nie chcę mieć tylko wyrzutów sumienia, że mogłam w tym czasie pracować, a zmarnowałam go na zabawę, podczas której i tak się nie wyluzowałam, bo miałam wyrzuty sumienia, że bawię się, zamiast pracować.
Muszę wykorzytać ten jeden dzień na uporządkowaie myśli i wrzucenie na luz. To konieczność.
niedziela, 19 czerwca 2016
środa, 27 kwietnia 2016
Nie obgryzam już paznokci
Od dzieciństwa obgryzałam paznokcie. Nie było to dla mnie niczym dziwnym. Nie traktowałam tego, jako złego nawyku. Ot, szybsza metoda na skrócenie paznokci. Robiłam to często, zwłaszcza w czasie stresu.
Działo się to do czasu, aż musiałam założyć masywny aparat na zęby. Przez ów aparat miałam permanentną przerwę między dolnymi a górnymi zębami. Buzia nie mogła mi się domknąć. Obgryzanie zębów stało się niemożliwe.
Po ściągnięciu aparatu obgryzanie paznokci również było niezwykle trudne, ze względu na nowe ułożenie zgryzu.
Od tego czasu nie obgryzam paznokci.
Taka ciekawostka....
Idąc tym tokien rozumowania, muszę pozbyć się palców, a przestanę wyrywać włosy haha
Działo się to do czasu, aż musiałam założyć masywny aparat na zęby. Przez ów aparat miałam permanentną przerwę między dolnymi a górnymi zębami. Buzia nie mogła mi się domknąć. Obgryzanie zębów stało się niemożliwe.
Po ściągnięciu aparatu obgryzanie paznokci również było niezwykle trudne, ze względu na nowe ułożenie zgryzu.
Od tego czasu nie obgryzam paznokci.
Taka ciekawostka....
Idąc tym tokien rozumowania, muszę pozbyć się palców, a przestanę wyrywać włosy haha
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Spadek motywacji
Ostatnia metoda nie przyniosła pożądanych skutków, gdyż po prostu zabrakło mi na nią czasu i motywacji. To, w połączeniu z zabieganym życiem i większym iż zwykle stresem, bardzo pięknie nakarmiło moją trichotillomanię. Ostatnio wyrywam więcej, czasem aż na drugi dzień boli mnie skalp. Nawet nie chce mi się motywować siebie samej ani szukać rozwiązania. Wyrywanie daje mi poczucie rozluźnienia w chwilach stresu.
Brak czasu na cokolwiek powoduje, że mam też opóźnienia w myciu włosów. Opóźnienia z kolei powodują swąd, więcej drapania i ciągnięcia.
Nie da się tak na dłuższą metę, bo to nie tylko szkodzi moim włosom, ale też całemu organizmowi.
Na codzień wysilam się, żeby zrobić wszystko jak należy (praca, praca, praca...), dlatego brakuje mi siły na walkę z wyrywaniem włosów....
Tak bardzo chcę, żeby trichotillomania przestała mnie dotyczyć...
Brak czasu na cokolwiek powoduje, że mam też opóźnienia w myciu włosów. Opóźnienia z kolei powodują swąd, więcej drapania i ciągnięcia.
Nie da się tak na dłuższą metę, bo to nie tylko szkodzi moim włosom, ale też całemu organizmowi.
Na codzień wysilam się, żeby zrobić wszystko jak należy (praca, praca, praca...), dlatego brakuje mi siły na walkę z wyrywaniem włosów....
Tak bardzo chcę, żeby trichotillomania przestała mnie dotyczyć...
piątek, 1 stycznia 2016
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 5
(Więcej na ten temat w postch poniżej.)
Najgorsze jest uczucie swędzącej głowy. Nie chcę się drapać, bo od tego jest prosta droga do wyrywania. Czasem świąd jest zbyt intensywny i drapię się, czasem przechodzi, bo moją uwagę pochłonie coś innego.
środa, 30 grudnia 2015
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 3
Kontynuacja poprzednich postów...
Zauważyłam, że zastępowanie starego nawyku nowym należy wykonywać nie wtedy kiedy jest się o włos od wyrywania (zauważyliście grę słowną? ;)), ale cały czas w sytuacjach, w których zazwyczaj wyrywam.
Ja najczęściej wyrywam siedząc przez laptopem. Moim nowym nawykiem jest zaciskanie dłoni w pięść, lub zaciskanie jej wokół małego przedmiotu i bawienie się tym przedmiotem. Wtedy nie bawię się włosami.
Zaciskanie pięści wykonuję cały czas siedząc przed leptopem. Nie należy czekać na moment, w którym już wyrywa się włosy. Nie należy nawet czekać na moment, w którym tylko bawię się włosami. Nowy nawyk kształtuję zanim uświadamiam sobie, że pojawia się chcęć wyrywania.
Idę zaciskać pięść, pa :)
wtorek, 29 grudnia 2015
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 2
Wczoraj pisałam o nowej taktyce, którą będę próbować uskuteczniać przez kolejne 4 miesiące, aby zastąpić nawyk dotykania włosów innym, nieszkodliwym nawykiem. Moim nowym nawykiem miały być zaciskanie pięści i napinanie mięśni ramienia. Jest to bardzo frustrujące.
Postanowiłam nieco zmodyfikować mój nowy nawyk. Kładę rękę na półkę na klawiaturę na biurku i przyciskam palce do spodu blatu biurka. Czasem też zaciskam pięść na solniczce z zatyczką, wtedy paznokcie nie wbijają mi się w skórę. Mogę się też bawić solniczką.
Generalnie zastpępowanie straego nawyku nowym jest szalenie frustrujące. Bardzo chcę podrapać się po głowie, ale wiem, że nie powinnam. Chcęć bawienia się włosami jest bardzo silna. Świadomość, że zamiast tego, mogę jedynie bawić się solniczką, jest bardzo frustrująca. Moje ręce otrzymują bodźce, ale skalp już nie.
Cóż, trudno. Muszę się trochę podenerowować, żeby zobaczyć wyniki. Póki co strategia działa Nie pamiętam, żebym wyrwała dziś jakieś włosy. Jestem jednak bardzo spięta.
Postanowiłam nieco zmodyfikować mój nowy nawyk. Kładę rękę na półkę na klawiaturę na biurku i przyciskam palce do spodu blatu biurka. Czasem też zaciskam pięść na solniczce z zatyczką, wtedy paznokcie nie wbijają mi się w skórę. Mogę się też bawić solniczką.
Generalnie zastpępowanie straego nawyku nowym jest szalenie frustrujące. Bardzo chcę podrapać się po głowie, ale wiem, że nie powinnam. Chcęć bawienia się włosami jest bardzo silna. Świadomość, że zamiast tego, mogę jedynie bawić się solniczką, jest bardzo frustrująca. Moje ręce otrzymują bodźce, ale skalp już nie.
Cóż, trudno. Muszę się trochę podenerowować, żeby zobaczyć wyniki. Póki co strategia działa Nie pamiętam, żebym wyrwała dziś jakieś włosy. Jestem jednak bardzo spięta.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Nowa taktyka - nowy nawyk
Wciąż borykam się z trichotillomanią. Tak, jest lepiej niż
kiedyś, ale chciałabym w ogóle nie wyrywać włosów, przez resztę mojego życia. Wiem,
że istnieją osoby, które przestały wyrywać, więc jest to możliwe do osiągnięcia.
Ja chcę również, aby moja trichotillomania została wyeliminowana z mojego życia
raz na zawsze. Wyrywanie włosów na dłuższą metę pozostawia nieodwracalne
skutki, dlatego im wcześniej to zwalczę, tym lepiej.
Nowa strategia to zastąpienie niechcianego nawyku nowym
nawykiem. Jest kilka kroków do osiągnięcia sukcesu:
1) poznanie swojej choroby poprzez obserwację jakie czynniki
wywołują wyrywanie. Więcej na ten temat pisałam wcześniej tutaj: http://trichotillomaniak.blogspot.com/2013/12/pomoz-sobie-program-samodzielnego.html
2) Koncentrowanie się w momencie wyrywania włosów. Należy
zauważyć, że wyrywasz włosy (wiele osób ma z tym właśnie największy problem,
dlatego ważna jest obserwacja siebie w punkcie 1) i zastąpić to innym nawykiem.
Nowy nawyk powinien być różny i niekompatybilny z nawykiem wyrywania włosów. W
moim przypadku nowym nawykiem będzie zaciskanie pięści, zgięcie ręki w łokciu
na kąt prosty i przyciśnięcie ramiona wzdłuż ciała. Ten nawyk zastąpi nawyk
wyrywania włosów.
3) Kiedykolwiek i gdziekolwiek poczuję chęć wyrywania
włosów, muszę oddychać przeponą przez minutę, aby się rozluźnić, a także zastosować
nowy nawyk (zaciskanie pięści, zgięcie łokcia, przyciskanie ramiona do ciała)
również przez minutę.
Oczywistym jest, że zastąpienie wyrabianego przez lata
nawyku wyrywania włosów nie będzie szybkie. Dam sobie czas czterech miesięcy.
Prawdopodobnie będę musiała zmodyfikować tę strategię w trakcie jej trwania,
aby przyniosła lepsze rezultaty. Rezultaty będę umieszczać na blogu. Dziś był
mój pierwszy dzień i nie wyrwałam ani jednego włosa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)