Ostatnia metoda nie przyniosła pożądanych skutków, gdyż po prostu zabrakło mi na nią czasu i motywacji. To, w połączeniu z zabieganym życiem i większym iż zwykle stresem, bardzo pięknie nakarmiło moją trichotillomanię. Ostatnio wyrywam więcej, czasem aż na drugi dzień boli mnie skalp. Nawet nie chce mi się motywować siebie samej ani szukać rozwiązania. Wyrywanie daje mi poczucie rozluźnienia w chwilach stresu.
Brak czasu na cokolwiek powoduje, że mam też opóźnienia w myciu włosów. Opóźnienia z kolei powodują swąd, więcej drapania i ciągnięcia.
Nie da się tak na dłuższą metę, bo to nie tylko szkodzi moim włosom, ale też całemu organizmowi.
Na codzień wysilam się, żeby zrobić wszystko jak należy (praca, praca, praca...), dlatego brakuje mi siły na walkę z wyrywaniem włosów....
Tak bardzo chcę, żeby trichotillomania przestała mnie dotyczyć...
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
piątek, 1 stycznia 2016
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 5
(Więcej na ten temat w postch poniżej.)
Najgorsze jest uczucie swędzącej głowy. Nie chcę się drapać, bo od tego jest prosta droga do wyrywania. Czasem świąd jest zbyt intensywny i drapię się, czasem przechodzi, bo moją uwagę pochłonie coś innego.
środa, 30 grudnia 2015
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 3
Kontynuacja poprzednich postów...
Zauważyłam, że zastępowanie starego nawyku nowym należy wykonywać nie wtedy kiedy jest się o włos od wyrywania (zauważyliście grę słowną? ;)), ale cały czas w sytuacjach, w których zazwyczaj wyrywam.
Ja najczęściej wyrywam siedząc przez laptopem. Moim nowym nawykiem jest zaciskanie dłoni w pięść, lub zaciskanie jej wokół małego przedmiotu i bawienie się tym przedmiotem. Wtedy nie bawię się włosami.
Zaciskanie pięści wykonuję cały czas siedząc przed leptopem. Nie należy czekać na moment, w którym już wyrywa się włosy. Nie należy nawet czekać na moment, w którym tylko bawię się włosami. Nowy nawyk kształtuję zanim uświadamiam sobie, że pojawia się chcęć wyrywania.
Idę zaciskać pięść, pa :)
wtorek, 29 grudnia 2015
Zastępowanie trichotillomanii nowym nawykiem, dzień 2
Wczoraj pisałam o nowej taktyce, którą będę próbować uskuteczniać przez kolejne 4 miesiące, aby zastąpić nawyk dotykania włosów innym, nieszkodliwym nawykiem. Moim nowym nawykiem miały być zaciskanie pięści i napinanie mięśni ramienia. Jest to bardzo frustrujące.
Postanowiłam nieco zmodyfikować mój nowy nawyk. Kładę rękę na półkę na klawiaturę na biurku i przyciskam palce do spodu blatu biurka. Czasem też zaciskam pięść na solniczce z zatyczką, wtedy paznokcie nie wbijają mi się w skórę. Mogę się też bawić solniczką.
Generalnie zastpępowanie straego nawyku nowym jest szalenie frustrujące. Bardzo chcę podrapać się po głowie, ale wiem, że nie powinnam. Chcęć bawienia się włosami jest bardzo silna. Świadomość, że zamiast tego, mogę jedynie bawić się solniczką, jest bardzo frustrująca. Moje ręce otrzymują bodźce, ale skalp już nie.
Cóż, trudno. Muszę się trochę podenerowować, żeby zobaczyć wyniki. Póki co strategia działa Nie pamiętam, żebym wyrwała dziś jakieś włosy. Jestem jednak bardzo spięta.
Postanowiłam nieco zmodyfikować mój nowy nawyk. Kładę rękę na półkę na klawiaturę na biurku i przyciskam palce do spodu blatu biurka. Czasem też zaciskam pięść na solniczce z zatyczką, wtedy paznokcie nie wbijają mi się w skórę. Mogę się też bawić solniczką.
Generalnie zastpępowanie straego nawyku nowym jest szalenie frustrujące. Bardzo chcę podrapać się po głowie, ale wiem, że nie powinnam. Chcęć bawienia się włosami jest bardzo silna. Świadomość, że zamiast tego, mogę jedynie bawić się solniczką, jest bardzo frustrująca. Moje ręce otrzymują bodźce, ale skalp już nie.
Cóż, trudno. Muszę się trochę podenerowować, żeby zobaczyć wyniki. Póki co strategia działa Nie pamiętam, żebym wyrwała dziś jakieś włosy. Jestem jednak bardzo spięta.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Nowa taktyka - nowy nawyk
Wciąż borykam się z trichotillomanią. Tak, jest lepiej niż
kiedyś, ale chciałabym w ogóle nie wyrywać włosów, przez resztę mojego życia. Wiem,
że istnieją osoby, które przestały wyrywać, więc jest to możliwe do osiągnięcia.
Ja chcę również, aby moja trichotillomania została wyeliminowana z mojego życia
raz na zawsze. Wyrywanie włosów na dłuższą metę pozostawia nieodwracalne
skutki, dlatego im wcześniej to zwalczę, tym lepiej.
Nowa strategia to zastąpienie niechcianego nawyku nowym
nawykiem. Jest kilka kroków do osiągnięcia sukcesu:
1) poznanie swojej choroby poprzez obserwację jakie czynniki
wywołują wyrywanie. Więcej na ten temat pisałam wcześniej tutaj: http://trichotillomaniak.blogspot.com/2013/12/pomoz-sobie-program-samodzielnego.html
2) Koncentrowanie się w momencie wyrywania włosów. Należy
zauważyć, że wyrywasz włosy (wiele osób ma z tym właśnie największy problem,
dlatego ważna jest obserwacja siebie w punkcie 1) i zastąpić to innym nawykiem.
Nowy nawyk powinien być różny i niekompatybilny z nawykiem wyrywania włosów. W
moim przypadku nowym nawykiem będzie zaciskanie pięści, zgięcie ręki w łokciu
na kąt prosty i przyciśnięcie ramiona wzdłuż ciała. Ten nawyk zastąpi nawyk
wyrywania włosów.
3) Kiedykolwiek i gdziekolwiek poczuję chęć wyrywania
włosów, muszę oddychać przeponą przez minutę, aby się rozluźnić, a także zastosować
nowy nawyk (zaciskanie pięści, zgięcie łokcia, przyciskanie ramiona do ciała)
również przez minutę.
Oczywistym jest, że zastąpienie wyrabianego przez lata
nawyku wyrywania włosów nie będzie szybkie. Dam sobie czas czterech miesięcy.
Prawdopodobnie będę musiała zmodyfikować tę strategię w trakcie jej trwania,
aby przyniosła lepsze rezultaty. Rezultaty będę umieszczać na blogu. Dziś był
mój pierwszy dzień i nie wyrwałam ani jednego włosa.
środa, 8 lipca 2015
Super Pielęgnacja włosów
Cześć Kochani Trichotillomaniacy
Dzisiejszy post będzie o tym, jak sprawiłam, że urosło mi na
głowie mnóstwo nowych włosków.
Włosy u osób dotkniętych trichotillomanią są często
przerzedzone. Mogą wystąpić nawet łyse placki na głowie. Niestety nie ma
gwarancji, że w miejscu wyrwanych włosów odrosną nam nowe - co przyczyni się do
łysienia!
Około pół roku temu zaczęłam znów wyrywać więcej włosów. Poza
tym, bardzo wiele wypadło samych (z powodu choroby). Włosy wypadały garściami.
Straciłam chyba połowę z nich.
Na ratunek przyszło kilka produktów:
ﻬ
wcierki do skóry głowy
ﻬ
suplementy diety
ﻬ
maska/odżywka do skóry głowy
ﻬ
herbata z pokrzywy
Po kilku miesiącach stosowania tych produktów na mojej
głowie pojawił się istny wysyp nowych włosów. Kiedy urosną, moje włosy znów
będą gęste. Zauważyłam też, że poprzez zwiększenie uwagi na pielęgnacje włosów
i dbałość o ich dobry stan, częstotliwość wyrwania ich znacznie zmalała. Szkoda,
że nie prowadziłam statystyk, ale obrazowo mogę powiedzieć, że pół roku temu
byłam w stanie wyrywać włosy przez 2 godziny codziennie, a teraz jest to może
20 minut tygodniowo. Dla mnie to bardzo zadowalający wynik. Dlaczego miałabym
wyrywać włosy, skoro codziennie wkładam wiele wysiłku w to, żeby je odbudować?
Omówię teraz poszczególne produkty, których używałam.
Wcierki
1. Wcierka Seboradin Forte
Zużyłam 3 opakowania po 14 ampułek, co ograniczyło wypadanie
moich włosów. Pojawiły się też nowe włosy.
2. Wcierka Radical
Zużyłam 4 opakowania po 15 ampułek. Użyłam jej jako
pierwszej przez miesiąc, ale nie dała rezultatu - włosy wciąż wypadały. Później
używałam czasem pomiędzy wcierkami Seboradin, czasem w tym samym dniu co
Seboradin... Następnie przez około 2 tygodnie stosowałam ją samą. Włosów w tym
momencie wypadało coraz mniej.
3. Wcierka z maści końskiej formy Herbamedicus.
Maść rozgrzewającą wcierałam w skórę głowy na noc przed
myciem włosów (czyli co dwa dni) i dodatkowo na godzinę lub 2 przed myciem
włosów następnego dnia. Wcierkę tę stosowałam przez 3 tygodnie. W tym czasie
wypadanie włosów zmniejszyło się do 20 dziennie. Zauważyłam wysyp całej masy
nowych włosów. Maść końska podobno przyspiesza też przyrost włosów, ja jednak
nie zauważyłam tego działania.
4. Wcierka z wody pokrzywowej firmy Barwa.
Stosowałam ją przez kilka dni w ostatnim tygodniu wcierania
maści końskiej, w dni, po myciu włosów i czasem kilka razy w ciągu dnia, a
później również kilka razy dziennie po skończeniu kuracji maścią końską. Lubię
uczucie alkoholu na swojej skórze, a ta wcierka ma go sporo. Przez tydzień nie
mogłam zauważyć żadnej korzyści, ale z pewnością nie było skutków ubocznych. Włosy
wciąż rosły i nie wypadały.
5. Wcierka formy Jantar z wyciągiem z bursztynu i witaminami
Zaczęłam ją stosować dwa dni temu i planuję stosować ją
codziennie przez najbliższe 3 tygodnie.
|
Radical
|
1 miesiąc
|
Włosy
wciąż wypadają. Brak poprawy.
|
|
Seboradin
|
1 miesiąc
|
Poprawa,
lecz włosy wciąż wypadają.
|
|
Radical
|
1 tydzień
|
Poprawa,
lecz włosy wciąż wypadają.
|
|
Seboradin
+ okazjonalnie Radical
|
1 miesiąc
|
Znaczna
poprawa, włosy wciąż wypadają, ale już nie martwię się, że wyłysieję
|
|
Radical
|
1 tydzień
|
Zużywam
ampułki które mi zostały
|
|
Maść
końska
|
3
tygodnie
|
Wspaniałe
efekty, ograniczenie wypadania do około 20 włosów dziennie
|
|
Woda
pokrzywowa
|
1 tydzień
|
Efekty
się utrzymują się
|
Suplementy diety
1. Suplement z bambusem
Kupiłam go bo był stosunkowo tani. Zużyłam całe opakowanie.
Początkowo nie widziałam żadnych efektów. Zaczęłam go brać wraz z rozpoczęciem
kuracji Seboradinem.
2. Skrzyp polny + ekstrakt z pokrzywy + biotyna + cynk
Również stosunkowo tani. Zużyłam całe opakowanie. Zaczęłam
go brać zaraz po zakończeniu kuracji poprzednim suplementem.
Maska
1. Maska Wax
Skusiłam się zachęcona pozytywnymi opiniami. Na pewno nie
zaszkodziła, jednak nie jestem pewna czy pomogła moim włosom. Jest bardzo
droga. Dobrze nawilża skórę głowy.
Herbata z pokrzywy
Piję jej kilka kubków dziennie od marca lub kwietnia... Podobno
powoduje wysyp nowych włosków.
Podsumowanie:
Przyznaję, że zahamować wypadanie włosów udało mi się
poprzez uregulowanie mojej choroby, a nie wcierki czy suplementy. Powodem
masowego wypadania moich włosów nie była trichotillomania, lecz choroba. Jednak
z całą pewnością mogę polecić wszystkie wyżej wymienione metody do odbudowy gęstości
włosów - czyli do tego, aby pojawiły się nowe włoski. Wszystkie metody
stosowałam równolegle, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, co jest
najbardziej skuteczne.
Wiem też na pewno, że taka ciągła dbałość o włosy odciąga
mnie od wyrywania ich. Po co miałabym je wyrywać i ciągnąć, skoro tak bardzo
codziennie staram się je odżywić?
niedziela, 22 lutego 2015
Naprawianie szkód
Nie wyrywałam włosów przez kilka miesięcy, do czasu, kiedy
nadszedł większy stres. Więcej czasu spędzam teraz w domu, co również działa
jak wabik na trichotillomanię. Niedługo wracam do normalnego, szybkiego życia,
które jest zbawieniem w panowaniu nad wyrywaniem włosów. Jednak muszę się
przyznać - przez te dwa tygodnie powróciły stare nawyki. Wyrywanie włosów znacznie się nasiliło.
Konsekwencją tego jest:
- łysy placek z boku głowy
- cebulki osłabione przez ciągnięcie i skrobanie skalpu (więcej wypadających włosów)
- skalp również jest podrażniony
- włosy na końcach są zniszczone, gdyż ciągnąc je od cebulki aż po same końce naciągam je. Nie muszę dodawać, jak bardzo to je niszczy.
Pora jednak na naprawienie szkód.
Obcięcie końcówek
Na pierwszy ogień poszły zniszczone końcówki. Nie ma żadnych
działających metod na uratowanie już zniszczonych końcówek. Trzeba je obciąć
bez sentymentów. Zrobione! :D
Olejowanie włosów
Przed każdym myciem nakładam na włosy olej. Używam
najzwyklejszego oleju słonecznikowego. Nakładam go od połowy długości włosów. Olej
nie może dotykać skalpu ani cebulek, gdyż to znacznie osłabia moje włosy. Po kilku
godzinach zmywam olej odżywką, a włosy wyglądają naprawdę fantastycznie. Mają
więcej objętości, są zdrowsze, bardziej lśniące i mniej się puszą. Jest to
bardzo dobra metoda zapobiegania rozdwojonym końcówkom oraz innym zniszczeniom.
Wcierka z kozieradki
Podrażniony skalp i osłabione cebulki zregenerowałam za
pomocą wywaru z kozieradki. Pół łyżeczki sproszkowanej kozieradki zalewam dwoma
łyżkami wrzątku. Nie należy nakładać wrzącego roztworu na skalp, aby się nie
poparzyć. Ja nakładam ten roztwór na skalp (nie na włosy) na całą noc. Myjąc
włosy rano nie zauważam żadnego wypadania. Po kilku takich zabiegach cebulki
włosów są wzmocnione. Włosy przestają wypadać.
Herbata z pokrzywy
Łysy placek z boku głowy jest ostatnim punktem do
naprawienia, jednak to potrwa trochę dłużej. Włosy muszą odrosnąć. Aby im w tym
pomóc, piję herbatę z pokrzywy dwa-trzy razy dziennie. Zazwyczaj stosowałam
również ampułki na porost włosów Radical. Znacznie przyspieszają porost włosów
i powodują wyrost nowych włosów, jednak są bardzo drogie (około 60 zł za 15
ampułek). W tej chwili ograniczę się tylko do picia wywaru z pokrzywy oraz
wcierania roztworu z kozieradki w skalp.
Te cztery metody naprawiają szkody, jakie wyrządzam im sama.
Trichotillomania jest ciężka do totalnego zwalczenia. Cóż, tym razem poniosłam
porażkę, jednak szkody są naprawiane, a niedługo tryb życia nabierze tępa i
opanowanie trichotillomanii będzie o wiele łatwiejsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)